witamy na stronie Parafii Opatrzności Bożej w Gaszowicach

 

 

 

 

 

Kochani Parafianie i Przybyli do nas mili Goście; Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego składamy Wszystkim Wam i Waszym bliskim najserdeczniejsze życzenia: Niech Chrystus Zmartwychwstały napełni Wasze serca pokojem, nadzieją i radością, która nie przeminą.
Niech Jego zwycięstwo nad śmiercią rozjaśni każdy cień codzienności i umocni Waszą wiarę na drogach życia. Życzymy Wam, abyście zawsze odnajdywali Boga tam, gdzie się Go nie spodziewacie — w ciszy serca, w spojrzeniu drugiego człowieka, w pięknie stworzenia.
Niech tegoroczna Pascha stanie się źródłem siły, pokoju i wdzięczności, a każdy dzień będzie zbliżał ku świętości.
Z modlitwą i serdeczną pamięcią, ks. Adam i ks. Andrzej, oraz dołączający się do życzeń O. Jarosław, ks. Krystian, ks. Tomek, O. Franek, ks. Janusz, ks. Piotr, O. Wiesław, ks. Marek oraz z Zambii księża Zenek, Piotr i Waldemar..

 

 ...weź do ręki Pismo Święte, zaproś Rodzinę, Sąsiadów, czytaj, rozważaj ubogacaj się Bożą Mądrością, inspiruj.....

żyj i dziel się Słowem, zyskaj odpust zupełny!

 

Wydarzenia

 

Komunikat Arcybiskupa metropolity przed Wielkim Tygodniem.

KOMUNIKAT ARCYBISKUPA METROPOLITY KATOWICKIEGO
PRZED WIELKIM TYGODNIEM 2026
Siostry i Bracia!
przed nami Wielki Tydzień i święta Zmartwychwstania. Dla chrześcijanina
to najważniejsze tajemnice wiary. Chciałbym wzmocnić zaproszenie waszych duszpasterzy
do wspólnego przeżywania tych tajemnic w parafiach naszej archidiecezji. Bądźmy wszyscy na
liturgii Niedzieli Palmowej, aby powitać Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy. Niech nas nie
zabraknie na Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek i na Liturgii Męki Pańskiej w Wielki
Piątek. Po zmroku, w Wielką Sobotę, bądźmy też obecni na celebracji Wigilii Paschalnej
i procesji rezurekcyjnej. Tak przygotowani z jeszcze większą radością wyśpiewamy
wielkanocne „Alleluja!'.
Młodzież wraz z duszpasterzami zapraszam do archikatedry katowickiej w Niedzielę
Palmową na godzinę 14.00, abyśmy razem zainaugurowali Wielki Tydzień. W Wielki Czwartek
proszę Was o modlitwę za kapłanów i o nowe powołania kapłańskie. Tego dnia, na godzinę
10.00, braci w kapłaństwie zapraszam na Mszę Krzyżma i wspólne odnowienie naszej
kapłańskiej wierności i jedności. Przesuńmy wszystkie ważne zajęcia, aby być razem w chwili,
gdy poświęcane są święte oleje - materia dla sakramentów świętych. W Wielki Piątek,
naszym diecezjalnym sanktuarium maryjnym w Piekarach Śląskich, o godzinie 9.00,
rozpocznie się Chwalebne Misterium Męki Pańskiej, podczas którego będziemy mogli nie tylko
rozważać, ale wręcz stać się uczestnikami cierpień i śmierci Jezusa.
Już dziś przesyłam Wam najlepsze życzenia na ten święty czas i na Wielkanoc. Pamiętam
Was w modlitwie i udzielam pasterskiego błogosławieństwa.
Katowice, 20 marca 2026 r.
Wasz arcybiskup Andrzej


List Episkopatu na V Niedzielę Wielkiego Postu

List Konferencji Episkopatu Polski

z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej


Drodzy Siostry i Bracia,

 

W 5.Niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia czytana w liturgii przenosi nas do Betanii. To tam, niespełna dwa tygodnie przed swoją śmiercią w Wielki Piątek, Pan Jezus – z ogromną mocą i przejrzystością – objawia nam dziś jej sens. Jezus umrze po to, aby Łazarzmógł otrzymać życie. Łazarz wychodzi z grobu, a Jezus zajmuje jego miejsce. Ewangelia opisuje grób Łazarza analogiczne do grobu Jezusa: „była to pieczara, a na niej spoczywał kamień”.

 

Śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest Łazarzowi. Więcej: śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest każdej i każdemu z nas. Ta cena mówi nam o największej miłości: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Dlatego też ta cena kryje w sobie niezwykłą moc zobowiązania: by ją uszanować, by jej nie podeptać, by jej nie zlekceważyć!Chrystus nie zgadzasię na naszą śmierć – nawet jeśli do niej dopuszcza (tak, jak dopuścił do śmierci swego przyjaciela), nie godzi się na to, byśmy w niej trwali! Taka jest dyscyplina Bożego działania i odkupienia: nasz Pan nie chroni nas magicznie od duchowej śmierci (jaką jest grzech); ile razy jednak ją wybieramy, tyle razy jest gotów nas z niej wyprowadzić. Nie godzi się na nasze trwanie w śmierci!A kto trwa śmierci?Jasnej odpowiedzi udziela nam św. Jan w swoim Pierwszym Liście: „KTO NIE MIŁUJE, TRWA W ŚMIERCI” (1 J 3, 14). Zauważmy: Słowo nie mówi tu jedynie o nienawiści. Mówi o „braku miłości”, a więc także o obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy.

 

Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej „śmierci” wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan – szczególnie w ciągu ostatnich 60 lat – dzięki wydarzeniom, które czujemy się zobowiązani wszystkim nam przypomnieć.

 

13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy. Tamtego wiosennego wieczoru, po serdecznym wzajemnym uściskuz głównym rabinem Rzymu Elio Toaffa, św. Jan Paweł II wszedł do rzymskiej synagogi w uroczystej procesji przy śpiewie psalmu 150: „Alleluja! Chwalcie Boga w Jego świątyni, chwalcie Go na firmamencie, gdzie jaśnieje moc Jego!”. „Od dawna myślałem o tej wizycie…” – wyznał papież, witając się z żydowską wspólnotą.

 

Tamto spotkanie czterdzieści lat temu nie byłoby możliwe, gdyby nie inne wydarzenie, którego wagę trudno dziś przecenić. Miało ono miejsce dwadzieścia lat wcześniej.

 

28 października 1965 r. Sobór Watykański II przyjął deklarację „Nostra aetate” („W naszych czasach”), mówiącą o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Znalazły się w niej słowa, które stały się punktem zwrotnym w stosunkach między Kościołem katolickim a Żydami i judaizmem. Do nich właśnie odniósł się św. Jan Paweł II w swoim przemówieniu w rzymskiej synagodze. Przypomnijmy dziś jego słowa.

 

„Po pierwsze, Kościół Chrystusowy odkrywa swoją więź z judaizmem, wgłębiając się we własną tajemnicę. Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

 

Słychać tu echo słów apostoła Pawła z Listu do Rzymian, gdzie mowa jest o „dzikich gałązkach oliwnych”, czyli poganach, „wszczepionych w szlachetną oliwkę”, którą są Żydzi żyjący w przymierzu z Bogiem. Kościół „czerpie pokarm z korzenia tej szlachetnej oliwki”.Do Pawłowej metafory drzewa oliwnego odwoływać się będą wielokrotnie kolejni papieże, podkreślając jej aktualność. „Odkryliśmy na nowo, że naród żydowski jest dla nas wciąż świętym korzeniem, z którego wyrósł Jezus” – przypomniał papież Franciszek[1].A konieczność odczytywania nauki Jezusa i Jego uczniów „w perspektywie żydowskiej, w kontekście żywej tradycji Izraela” potwierdziła Stolica Apostolska[2].

 

Drugim problemem, na który zwrócił uwagę św. Jan Paweł II w czasie swego przemówienia w rzymskiej synagodze, jest obciążanie Żydów zbiorową odpowiedzialnością za śmierć Chrystusa: „Żydom jako narodowi nie można przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa” – przywołał papież słowa soborowej deklaracji. Potępić należy wszelkie akty dyskryminacji i prześladowań Żydów, które przez wieki miały miejsce w związku z tym oskarżeniem.

 

Warto przypomnieć, że Katechizm Kościoła Katolickiego, powtarzając za Soborem Trydenckim, naucza jednoznacznie: „Kościół nie waha się przypisać chrześcijanom największej odpowiedzialności za mękę Jezusa, którą zbyt często obciążali jedynie Żydów. (…) Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, nie ukrzyżowaliby Pana chwały (1 Kor 2,8), gdyby Go poznali. (…) Ukrzyżowałeś Go i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach” (KKK 598).

W swoim wystąpieniu papież radykalnie sprzeciwił się przedstawianiu Żydów jako „odrzuconych albo przeklętych”. Przez ponad półtora tysiąca lat treści te, obecne w katolickim nauczaniu i błędnej interpretacji Pisma Świętego, kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu. Powinniśmy pamiętać, że Kościół katolicki stwierdza dziś jednoznacznie: Żydzi są nadal umiłowani przez Boga, który wezwał ich nieodwołalnym powołaniem. Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym[3].

W 1997 r., mówiąc o korzeniach antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim, św. Jan Paweł II nazwał trwanie Izraela „faktem nadprzyrodzonym”. „Ten lud trwa na przekór i wbrew wszystkiemu dlatego, że jest ludem Przymierza” – stwierdził papież[4]. Powrót do źródeł i teologiczna refleksja nad tajemnicą trwania Izraela, podjęta w XX wieku – szczególnie wobec straszliwej tragedii Szoah (Zagłady), jaka dokonała się w Europie – zaowocowały nowym, zakorzenionym w apostolskiej tradycji nauczaniem Kościoła o Żydach i judaizmie.

Zainspirowana soborową deklaracją refleksja Kościoła ukazuje coraz wyraźniej więzi łączące Żydów i chrześcijan.  Są nimi szczególnie: cześć dla Słowa Bożego, modlitwa i liturgia, a także mesjańska nadzieja przyszłości. Bo „gdy lud Boży Starego i Nowego Przymierza rozważa przyszłość, zmierza on – nawet jeśli wychodzi z dwu różnych punktów widzenia – ku analogicznym celom: przybyciu lub powrotowi Mesjasza”[5].Nawiązując do wspólnej nadziei eschatologicznej, św. Jan Paweł II powiedział: „Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swe spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać[6].”

Rocznica papieskiej wizyty w rzymskiej synagodze przypadnie nazajutrz po zakończeniu Oktawy Wielkanocy. W tym roku zarównowyznawcy Judaizmu, jak i chrześcijanie świętują Paschę w tym samym czasie. To okazja, by przypomnieć sobie o żydowskich korzeniach chrześcijańskiej liturgii.

Św. Jan Paweł II podkreślał, że te „korzenie należy jeszcze głębiej poznać; szczególnie muszą je lepiej poznać i docenić wierni”, ponieważ „wzięcie pod uwagę wiary i życia religijnego narodu żydowskiego, tak jak są one wyznawane i przeżywane współcześnie”, może nam pomóc w lepszym zrozumieniu życia Kościoła[7].

W wielu miejscowościach – nieraz tuż obok nas, czasem nieco dalej – znajdują się ocalałe z wojennej zawieruchy synagogi. W większości z nich nie rozbrzmiewa już dziś głos radosnej szabatowej modlitwy. Są jednak i takie, które tętnią religijnym życiem. Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic. A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi. Pamiętając, że zawsze modlimy się za nich w liturgiiwielkopiątkowej, prosząc Boga, aby lud, który On jako pierwszy nabył na własność, „wzrastał w wierności Jego przymierzu” i mógł „osiągnąć pełnię odkupienia”. Bo „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”[8].

Niech nas wspiera swoją modlitwą Maryja, Matka naszego Pana, „Wybrana Córka Izraela”[9].

 

Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce

obecni na 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

 

 

Warszawa, 12 marca 2026 roku

 

 

Za zgodność:

 

 

X Marek Marczak

Sekretarz Generalny

Konferencji Episkopatu Polski

 

[1][1]„List do niewierzącego” papieża Franciszka – odpowiedź do Eugenia Scalfariego, opublikowana na łamach „La Repubblica”, 11.09.2013, www.vatican.va)

[2]„Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, 14, 10.12.2015

[3]EG 247; Rz 11,29; KKK 839; NA 4

[4]Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników sympozjum „Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim”, Watykan, 31.10.1997

[5]„Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego”, Komisja  Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem, II, 10, 24.06.1985

[6]Jan Paweł II, „Przekroczyć próg nadziei”,16

[7]Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Spotkania Delegatów Krajowych Konferencji Episkopatów oraz innych ekspertów do spraw relacji katolicko-żydowskich, Rzym, 06.03.1982

[8]„Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, 36, 10.12.2015

[9]„Zbiór Mszy o Najświętszej Maryi Pannie”, 1998, Msza I: Najświętsza Maryja Panna Wybrana Córka Izraela.


List pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego na Wielki Post 2026

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie,
pozwólmy się poprowadzić Duchowi Świętemu przez ten czterdziestodniowy czas
Wielkiego Postu. Zanim staniemy przy Jezusie w godzinie Jego śmierci, zanim w Wielkanoc
zaśpiewamy radosne Alleluja, bądźmy z Nim również na pustyni, wejdźmy na górę
przemienienia, przyjdźmy do studni jak Samarytanka, żeby odnaleźć źródło wody żywej,
wróćmy do domu Ojca jak syn marnotrawny, jak jawnogrzesznica zacznijmy nowe życie
z osobistą decyzją, aby nie grzeszyć już więcеj.
Jak prorok Joel pragnę sobie i Wam ogłosić święty post, czas nawrócenia i pojednania
z Bogiem. On jest nie tylko zadaniem do wykonania, ćwiczeniem dla poprawienia kondycji. Nie
jest też czasem utkanym wyłącznie przez tradycyjne nabożeństwa i praktyki pokutne, ale jest
szansą na zwycięstwo nad grzechem, szatanem i śmiercią. Wielki Post jest paschalną drogą
z niewoli do wolności, z ciemności ku światłu, od zła ku dobru, ze zranień ku uzdrowieniu.
Wszystko to możliwie jest tylko w Chrystusie. Bóg Ojciec uczynił dla nas grzechem swojego
Syna, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą. Święty Paweł
dobrze to zrozumiał przez swoje nawrócenie i doświadczenia. Choć z całą gorliwością starał się
robić wszystko dla Ewangelii, wiedział dobrze, że może to zrobić tylko w Tym, który go
umacnia. Sami z siebie możemy co najwyżej poznać nasz grzech, nazwać wszystkie biedy ludzi
świata, dotknąć bolesnych ran, ale nie potrafimy się z nich wyzwolić, odpuścić je sobie,
przebaczyć i uzdrowić. Potrzebujemy Jezusa, Jego obecności, Jego drogi krzyżowej i śmierci,
bo tylko one mogą nas pojednać z Bogiem i między sobą.
W Wielkim Poście nie chodzi więc najpierw o nas, ale o Jezusa, który dla nas cierpiał
rany. Niech to będzie Jego czas, dosłownie i w przenośni. Z naszego zabiegania oddajmy
możliwie najwięcej czasu Panu Bogu. Zapiszmy w swoim programie dnia konkretne godziny
spotkania z Jezusem. W swoich kalendarzach zanotujmy terminy wielkopostnych rekolekcji,
dni skupienia, piątkowe nabożeństwa drogi krzyżowej i na spokojnie, a nie w ostatniej chwili,
pomyślmy o wielkanocnej spowiedzi.
Spróbujmy też dać się prowadzić Słowu Bożemu, niech ono wyznacza rytm naszego
życia i myślenia wśród zalewu słów płynących ze świata. Nie mamy w domach Najświętszego
Sakramentu, ale z pewnością mamy Pismo Święte. Ono również jest miejscem obecności Boga
pośród nas. Zachęcam Was, aby na czas Wielkiego Postu w ważnym miejscu swoich domów
umieścić otwartą Biblię. Czytajcie ją codziennie, osobiście lub wspólnie z domownikami,
ze świadomością, że choć Boga jeszcze nie widzimy, to Go słyszymy, a Jego Słowo może
mieszkać pośród nas.
Pierwszym miejscem wielkopostnej wędrówki jest pustynia. W historii zbawienia staje
się ona często miejscem przemiany. To przez pustynię musiał przejść lud wybrany. Na pustyni
odkrywali swoją misję Mojżesz, Eliasz, Jan Chrzciciel czy św. Paweł. Także Jezus daje się
zaprowadzić na pustynię. Pustynia to symbol miejsca, gdzie brakuje najważniejszych
warunków do życia, gdzie zwierzęta w walce o przetrwanie stają się zajadłe i dzikie.
To ze względu na te trudności pustynia jest też ulubioną siedzibą diabła. Łatwiej mu jest kusić
do zła ludzi głodnych, słabych, walczących ze sobą i skłóconych. Wiele jest takich pustyń w nas
i w dzisiejszym świecie, a najboleśniejszą w skutkach jest pustynia duchowa, czyli miejsce,
z którego usunięto Boga - jedyne źródło życia. Paradoksalnie, taką przestrzenią może być
bogaty świat, życie pełne przyjemności i zabaw, tłum ludzi, w którym czujemy się samotni,
rodzinny dom, miasta i wioski, a nawet niektóre miejsca w Kościele, w których więcej jest nas
i naszych opinii niż słuchania Boga. Ponazywajmy uczciwie każdą pustynną przestrzeń naszego
życia, czyli takie miejsce, w którym nie ma już Boga lub jest Go coraz mniej. Właśnie tam pragnie
wejść Jezus, aby przynieść nam nowe życie.
Trzy pokusy, z którymi musi rozprawić się Jezus na pustyni, są przypomnieniem trzech
niebezpiecznych postaw, które mogą niszczyć życie. Pierwsza dotyczy łatwizny. Jezus nie chce
przemienić kamieni w chleb, choć wydawałoby się, że ten cud rozwiązałby problem głodu na
świecie. Żeby był chleb, trzeba się mocno napracować. Dziś, dzięki postępowi w technice
i licznym ułatwieniom wydaje się, że życie jest łatwiejsze. A jednak wymaga ono od każdego
sporego wysiłku. Ten wysiłek jest potrzebny w każdej sferze życia - w budowaniu i trwałości
życia rodzinnego, w wychowaniu dzieci, w nauce i pracy, w trosce o dobro wspólne, a także
w trosce o wiarę i w dawaniu świadectwa o Jezusie. „Czy chciałbyś kiedyś zostać górnikiem?'
zapytałem niedawno pewnego nastolatka. „Tak, ale tylko dlatego, żeby mieć dobrą rentę!'
- odpowiedział, jakby zapominając, że na tę rentę trzeba ciężko pracować na kopalni. Dobro
i prawda wymagają wysiłku, natomiast zło i grzech pociągają nas swoją łatwością i drogą na
skróty.
Druga pokusa dotyczy wystawiania Boga na próbę przez oczekiwanie od Niego
nadzwyczajnych interwencji i działań. Diabeł kusi Jezusa, aby rzucił się z góry, licząc na pomoc
aniołów. To prawda, że droga wiary ma w sobie wiele nadprzyrodzonych doświadczeń, jest
naznaczona cudownymi uzdrowieniami i przeżyciami, potrzebuje charyzmatycznych uniesień,
ale nie one stanowią cel naszej wiary. Droga do nieba nie jest rzucaniem się z góry,
ale wspinaczką na szczyt, krok po kroku, w prostocie i mądrości, z rozwagą i rozumem,
pod przewodnictwem Słowa Bożego i nauczania Kościoła.
Trzecia pokusa to propozycja osiągnięcia bogactwa i władzy w zamian za ukłony
w stronę diabła. To pokusa kompromisów, odejście od przykazań Bożych i samego Boga
w zamian za dobra tego świata. To zdrada wartości chrześcijańskich dla utrzymania się
w strukturach władzy, sukcesu czy popularności.
Wielkopostną odpowiedzią na te pokusy są trzy duchowe praktyki: post, modlitwa
i jałmużna. Niech nasz post będzie zaproszeniem do podjęcia pracy nad sobą i nad swoją wiarą.
Trzeba na nowo zobaczyć, czego musi dzisiaj dotyczyć nasze poszczenie. Może już nie tylko
rezygnacja z mięsa i hucznych zabaw jest znakiem postu, ale wstrzemięźliwość i umiar
w korzystaniu z mediów społecznościowych, z obrazów, które w nich oglądamy czy też nasz
język i styl komunikacji w relacjach międzyludzkich, a nawet w dyskusjach publicznych.
Nie szukajmy też w naszym życiu duchowym nadzwyczajności, ale przypomnijmy sobie
o ważności mszy świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Odnajdźmy lub stwórzmy
wspólnotę wiary w naszej parafii, odkryjmy na nowo głębię i siłę różańca i nie wstydźmy się
głosić Boga wśród najbliższych.
Znakiem wolności wobec bogactw i władzy niech będzie nasza jałmużna. Tyle razy ją tak
hojnie okazujecie wobec ubogich i potrzebujących. Brakuje mi słów wdzięczności wobec tylu
osób i wspólnot, które w naszej archidiecezji prowadzą dzieła pomocy bliźniemu. Cieszę się
każdą systematyczną działalnością i jednorazowymi akcjami prowadzonymi przez Caritas.
Ostatnią taką formą jałmużny była zbiórka na rzecz Ukrainy. W archidiecezji tworzymy też
jeszcze jedno ważne dzieło - dom jałmużnika, który stanie się przystanią pierwszego wsparcia
dla ludzi nieobjętych pomocą systemową.
W tradycji chrześcijańskiej jałmużna dotyczy również wspierania dzieł i inicjatyw
służących ewangelizacji i wspólnocie - największą przecież biedą człowieka jest bieda
duchowa. Dlatego jestem Wam wdzięczny za troskę o kościoły parafialne, o odnawianie świątyń
i wspieranie inicjatyw duszpasterskich. Szczególnie powinno nam zależeć na duszpasterstwie
dzieci i młodzieży. Stwórzmy dla nich przestrzeń w naszych parafiach, aby mogli w nich znaleźć
wspólnotę ci, którzy wciąż są w Kościele, a ci, którzy odeszli, mieli do kogo i gdzie powracać.
Dziękuję wszystkim parafiom za wspieranie budujących się jeszcze w archidiecezji
dziewięciu nowych kościołów. To dzięki Waszej trosce możemy w archidiecezji podejmować
dzieła formacji seminaryjnej i teologicznej, inicjować wiele ponadparafialnych wydarzeń,
utrzymywać niezbędne instytucje diecezjalne. Parafia nie jest samotną wyspą, ale organiczną
częścią Kościoła lokalnego, którym jest diecezja.
Zawierzam ten czas Wielkiego Postu Matce Bożej Bolesnej. W dniu 8 września br.
będziemy przeżywać osiemdziesiątą rocznicę aktu poświęcenia narodu Niepokalanemu Sercu
Maryi, którego dokonał prymas Polski, pierwszy biskup diecezji katowickiej, kardynał August
Hlond. Chciałbym zapowiedzieć Wam moje pragnienie ponownego poświęcenia
Niepokalanemu Sercu Maryi całej naszej archidiecezji katowickiej.
Naszym przewodnikiem w nawracaniu się i trosce o wspólnotę Kościoła niech będzie
również św. Franciszek z Asyżu. W osiemsetną rocznicę jego śmierci zapraszam Was
na pielgrzymkę do franciszkańskich kościołów jubileuszowych w naszej archidiecezji, gdzie
będzie można uzyskać specjalne odpusty nadane przez Ojca Świętego w Roku św. Franciszka.
Na wielkopostną drogę z Jezusem, przez Jego krzyż aż do nieba, z całego serca Wam
błogosławię
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita
Katowicki


Zbiórka na Ukrainę

ANDRZEJ PRZYBYLSKI
ARCYBISKUP METROPOLITA KATOWICKI
Drodzy Diecezjanie,
za wschodnią granicą nadal trwa wojna. Oprócz trudności związanych z działaniami
wojennymi pojawiły się kolejne problemy - brak prądu i ogrzewania, a do tego jeszcze
nieustanne zagrożenie kolejnymi bombardowaniami, co sprawia, że na niektórych terenach
Ukrainy mamy do czynienia z kryzysem humanitarnym. Archidiecezja Katowicka jest w stałym
kontakcie z biskupem Vitalijem Kryvickim, ordynariuszem kijowsko-żytomierskim. Ludność tej
diecezji potrzebuje aktualnie funduszy na zakup paliwa do generatorów prądotwórczych
i urządzeń grzewczych oraz do funkcjonowania kuchni socjalnych na terenie Kijowa.
Wszystkich diecezjan, którym nie jest obojętny los człowieka, prosimy o wsparcie w postaci
środków finansowych.
W nawiązaniu do prośby Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa
Tadeusza Wojdy, proszę o przeprowadzenie zbiórki przed kościołami w niedzielę 15 lutego br.
Zebrane ofiary i kwoty wpłacone na konto Caritas Archidiecezji Katowickiej z dopiskiem
„UKRAINA' zostaną przekazana do diecezji Kijowsko-Żytomierskiej.
Wpłaty można dokonać na rachunek: PL 96 1050 1214 1000 0090 3169 8062
z dopiskiem „UKRAINA' lub przez stronę: www.caritas.katowice.pl
Dziękuję wszystkim diecezjanom za nieustanną modlitwę o pokój, jak również
za wszelkie wsparcie materialne.
Z pasterskim błogosławieństwem
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita Katowicki


Komunikat o Święceniach Diakonatu.

KOMUNIKAT O REKOLEKCJACH KANDYDATÓW DO DIAKONATU STAŁEGO
Drodzy Diecezjanie,
od kilkunastu lat do grona duchownych naszej archidiecezji należą diakoni stali -
mężczyźni, którzy poza swoją pracą zawodową, na mocy sakramentu święceń, podejmują
w Kościele przede wszystkim posługę Słowa i miłosierdzia, wspomagając biskupów
i prezbiterów.
Dziewięciu akolitów z naszej archidiecezji rozpoczyna dzisiaj rekolekcje - bezpośrednie
przygotowanie do przyjęcia święceń i podjęcia właściwej diakonom stałym posługi w parafiach
naszego lokalnego Kościoła - polecam ich Waszej modlitwie. Święcenia diakonów stałych
odbędą się w kwietniu i maju bieżącego roku w parafiach kandydatów.
Proszę też o modlitwę za wszystkich kandydatów do święceń, którzy przygotowują się
w naszym Wyższym Śląskiem Seminarium Duchownym i Ośrodku Formacji Diakonów Stałych
oraz o nowe powołania do służby Bożej w Kościele.
Wszystkim zgromadzonym na niedzielnej Eucharystii udzielam pasterskiego
błogosławieństwa: W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
+ ANDRZEJ PRZYBYLSKI
ARCYBISKUP METROPOLITA KATOWICKI


List z Zambii

LIST NA BOŻE NARODZENIE 2025

Likumbi, 17.grudnia 2025

Początek drugiego okresu Adwentu.

Po tylu latach spędzonych w Zambii nie zauważam wielu rzeczy, które są tu inne. Dopiero wizyta gości i ich zadziwienia i pytania przypominają mi moje pierwsze spotkanie z Zambią, a szczególnie ten czas grudniowy, tak mocno powiązany z Adwentem i Bożym Narodzeniem.

Przede wszystkim Adwent w Zambii to początek pory deszczowej. Więc ludzie są bardzo zajęci
uprawą pól, jak kiedyś w Polsce na wiosnę; dlatego ich obecność w kościele jest też dużo mniejsza. Wielu z nich ma swoje pola dość daleko od domu, więc na czas pracy pozostają tam
w prowizorycznych domkach. Grudzień to także czas wakacji dla dzieci. Wiele dzieci jest więc
u swoich krewnych poza Likumbi .

Wszystko rośnie, zieleni się, kwitnie. Z ziemi wychodzą robaki i lecą do światła, wtedy dom i te miejsca które są oświetlone są do zamiatania, bo skrzydełek po termitach jest tak dużo jakby spadł w nocy śnieg. Jak czasem trzeba odprawić w nocy mszę, jak na pasterkę, to często ołtarz jest pokryty mnóstwem robactwa. Ale o deszcz modlimy się, bo bez niego jest tragicznie, bo to pociąga za sobą głód. Deszcze w tym roku padają dość dobrze i obficie, ale ma to skutki uboczne: drogi są zniszczone, grząskie, a w okolicznych kałużach mnożą się komary, które przenoszą malarię.

Klimat - choć deszczowy - to jest gorący. Jak nie pada, to temperatura rośnie do 30 stopni. A jak pada, to spada do kilkunastu. Ale deszcze, choć często bardzo obfite, nie trwają dłużej niż od 1-3 godzin. Czasem pada cały dzień, ale to wyjątki. Często jest to związane z burzami i wyładowaniami elektrycznymi. Więc słupy elektryczne i linie przesyłowe dodatkowo są niszczone, a to powoduje jeszcze częstsze przerwy w dostawie prądu, który jest tu limitowany na 3 – 6 godzin na dzień
o nieprzewidywalnych porach.

To jest też powodem, że wiele zwyczajów adwentowych i bożonarodzeniowych z naszej, polskiej tradycji, nie sprawdza się. Nie ma rorat, choinek, ani zabaw w śniegu. Dla wielu ludzi padający deszcze jest wystarczającym powodem, by nie przyjść do kościoła na Boże Narodzenie. Bo większość ludzi nie ma parasoli (czasem jeden na liczną rodzinę), nie ma też odzieży nieprzemakalnej. A jak się dzieci, czy dorośli przemoczą to chorują, a jak chorują to trzeba iść do przychodni,
a w przychodni często poza panadolem nie ma nic, bo to czas częstych chorób. A jak się choruje, to kto będzie pracował w polu, bo jak nie ma pracy to nie ma potem jedzenia, ani pieniędzy, by wyposażyć dzieci do szkoły.

Tak - szkoła to kolejny wielki temat i bardzo trudny. Najbardziej smutne są efekty nauki. Bo warunki nauki są często tragiczne, wyposażenie edukacyjne często ogranicza się do tablicy, tak zniszczonej, że niewiele widać. A ławki do siedzenia są dla nielicznych. Zeszyt i ołówek to też nie zawsze jest w tornistrze, jeśli jest jakiś plecaczek. Podręczników nie ma nikt poza nauczycielem. Potem przepełnienie sal tak duże, bo sal i nauczycieli mało, a dzieci dużo, że często jest ponad 100 uczniów w klasie. I choć dzieci są grzeczne i posłuszne to czasem tak bardzo, że nie mają odwagi zapytać jeśli coś jest niezrozumiałe. A nauczyciel woli wyłożyć temat niż do każdego przychodzić
i tłumaczyć. A potem jak bogatsi rodzice chcą edukacji dla dzieci to płacą nauczycielom za dodatkowe zajęcia – korepetycje. Więc lepiej nie uczyć dobrze, bo wtedy będzie więcej chętnych na korepetycje. No i ostatecznie to bardzo nieliczni potrafią czytać i pisać, a w Likumbi to 30 % zdaje testy egzaminacyjne i potem można się uczyć w średniej szkole. Jak są rodzice lepiej sytuowani to posyłają dzieci do rodziny w mieście, gdzie często poziom nauczania jest trochę lepszy.

A poza tym po co umieć czytać? Bo co czytać? Książek, czasopism nie ma w sklepach w Likumbi. Jedynie w kościele są księgi, lekcjonarze, podręczniki do katechezy.  A wystarczy, że potrafią się podpisać to kopiując dowód tożsamości (często w nim nie ma podpisu, tylko linie papilarne kciuka) można uzyskać kredyt na otrzymanie nasion i nawozów, które po uzyskaniu plonów trzeba spłacać,
a nie jest to tanie. Jak nie ma plonów to sytuacja staje się tragiczna i zadłużenie rośnie.

Nasza szkoła przy parafii tworzy nowe poziom nauczania. Mamy ławki, małą ilość uczniów w klasie, a nauczyciele są pilnowani i sprawdzani, czy wykonują obowiązki. Dostają mniej w wynagrodzeniu niż w państwowej szkole (nawet 4 razy mniej), a pracy mają więcej niż inni. Staramy się  wyposażać nauczycieli w podręczniki metodyczne i różne plansze, książki, biblioteczkę. Organizujemy w czasie wakacyjnej przerwy szkolenia metodyczne, bo wielu nauczycieli nie jest przygotowanych dobrze do uczenia, a także mamy wolontariuszy po szkole średniej. Naszym misyjnym wyzwaniem jest cel
z klasycznej edukacji: PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO. Dbamy więc o edukację wszechstronną: ciała, umysłu i serca. Naszym mottem są słowa: „Poznacie Prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Powstawanie szkoły jest dla mnie nadzieją, że w przyszłości będzie tu dużo dobrych liderów do prowadzenia parafii, ewangelizowania, katechizowania i nawracania tych z innych kościołów, a jest ich bardzo dużo.

Póki co to wiele pracy nas czeka: budowa 6 budynków szkolnych, w tym sanitariaty i administracja; zbieranie dobrej odpowiedzialnej kadry nauczycielskiej (trudno znaleźć nauczycieli katolików); tworzenie naszego systemu nauczania, który będzie wypełniał standardy zambijskie i przekraczał je, by dzieci były nie tylko wyedukowane, ale dobrze przygotowane do najważniejszych działań, czyli zakładania dobrych, zdrowych rodzin z licznych dobrze wychowanym potomstwem, które będzie gotowe wiarę rozszerzać, budując Królestwo Boże w parafii Chrystusa Króla. Tak - podstawą jest rodzina, oraz rola matki i ojca do których nie są przygotowani i nie potrafią rozwiązywać licznych problemów małżeńskich: niewierność, przemoc, wykorzystywanie innych, bigamia, wydawanie do ślubu nieletnich dziewcząt, a przede wszystkim wielka bieda moralna (alkoholizm, kradzieże, kłamstwa) edukacyjna, wiary (często magiczno – okultystyczna). Jest tu tradycja, której nie da się wyplenić, że jak dziewczyna wychodzi za mąż to musi iść za wiarą męża.

Dlatego ostatecznie to celem założenia szkoły jest pogłębienie wiary, by była rozumna i głęboka, wpływająca na życie codzienne, które realizuje się w rodzinie. Edukacja jednak często niszczy wartości tradycyjne, które tu zawsze wprowadzały jakiś naturalny porządek. Efekt jest taki, że wykształceni nie potrafią często zawierać dobrych miłujących się związków, ale często jest to oparte na dobru materialnym i przyjemności życia. Więc ludzie wykształceni nie pobierają się, wiele nauczycielek ma bardzo mało dzieci, a najczęściej dzieci są bez ojców. Rozwodzą się, tworzą nowe związki, a dzieci widząc takie wzory nie mają przykładu jak tworzyć małżeństwo w przyszłości.

Kiedy ostatnio popatrzyłem na statystykę przyrostu naturalnego, to choć rośnie, to ostatnie lata ten poziom urodzeń idzie w dół. A choć aborcja oficjalnie nie jest zabroniona, to są takie miejsca, szpitale, przychodnie gdzie dość łatwo można to zrobić tłumacząc się problemami zdrowotnymi
i zagrożeniem życia. Rozwiązłość obyczajów jest bardzo duża, ale nie idzie to w zbyt mocno
w stronę homoseksualizmu.

Te różne problemy i wyzwania stawiają mnie przed zadaniem zadbania o rozwój i pogłębiania wiary moich parafian, a szkoła jest taką szansą. Ale nie wszyscy do szkoły chodzą. Choć mamy też spotkania z rodzicami i przemycamy tematy wiary i wychowania na spotkaniach, gdzie nie tylko katolicy przychodzą, to jednak nie wszyscy mają dzieci w naszej szkole. Dlatego zbliżający się wielki jubileusz odkupienia w 2033 roku będzie doskonałą sposobnością do przekazania pewnych treści wiary. Musi być dobrze przygotowany i na przyszły rok chcę by był pod kątem wiary, jej poznania i pogłębiania. Chcę, by przez kolejne miesiące była okazja do zastanowienia się co wiem, co realizuję, a co trzeba zmieniać. Taki ambitny plan - może coś z tego wyjdzie.

Moją główną motywacją pisania tego listu są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Tak ważne
w Polsce, a tu to rozpoznawalne święto nie jest jednak ważniejsze od niedzieli. Bo jak przypada Boże Narodzenie w niedzielę to jest zdecydowanie więcej ludzi. A najgorzej jak poprzedza niedzielę, albo jest w poniedziałek = wtedy wybierają to, co im wydaje się ważniejsze i częściej niedziela wygrywa.  

Drodzy przyjaciele misji Likumbi. Życzę Wam takiego przeżycia zbliżających się Świąt, by były przede wszystkim radością, a nie narzekaniem, że to już nie tak jak dawniej, że jesteśmy zagonieni i zagubieni wieloma rzeczami, że konflikty i może zbliżająca się wojna … przede wszystkim cieszmy się, że nie jesteśmy sami, bo sam Bóg tak zaufał nam, że przyszedł jako dziecko na ziemię, nie bał się być tak bezbronny i niewinny między ludźmi, którzy mogli i chcieli go zniszczyć od samego początku. Tak, więcej jest dobra, choć nie znaczy to, że więcej ludzi wierzy i dobrze, sprawiedliwie żyje. Bóg jest i choć Jego też boli, że tak wielu mu nie wierzy, to my wierzymy
i Boży pokój może w nas zamieszkać, jeśli tylko otworzymy i zaufamy mu. Wiele nam brakuje, ale nigdy tak nie miało być, by tu był Raj. Przygotowujemy się do życia przyszłego w Niebie więc życzę Wam zachwytu Bogiem, Jego Miłością i Zaufaniem do nas. Bądźmy Mu wierni do końca!

Bardzo dziękuję Wam za każdą pomoc. Modlimy się za Was i jak najlepiej wykorzystujemy Wasze ofiary. Naprawdę budujemy Boże Królestwo tu w Likumbi. W modlitwie Ojcze nasz czasem pomyślcie w czasie słów „przyjdź królestwo Twoje ...” że ono też przychodzi tu w Afryce dzięki Waszej ofiarności. Chcemy nie tyle dobrobytu na ziemi, co bogactwa Bożego życia w nas, niech więc te niezniszczalne wartości królują w Was i w Likumbi. Jesteście w naszych sercach codziennie, gdy modlimy się za naszych dobrodziejów.

Niech Nowy Rok 2026 będzie błogosławiony i choć pewnie nie zawsze będzie łatwy, ale czas jest po to, by być bliżej Boga w chwilach trudnych. Wtedy sprawdza się jak wierzymy i kochamy Pana.

Szczęść Boże!

Ks. Piotr Kołcz – misjonarz z Bożej łaski.


LIST PASTERSKI ARCYBISKUPA ANDRZEJA na Adwent.

 List pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego na Adwent 2025

 

 Drodzy Siostry i Bracia,

w uroczystość Chrystusa Króla zakończyliśmy obchody jubileuszu 100-lecia istnienia naszej archidiecezji. Powoli dobiega też końca Rok Jubileuszowy w całym Kościele katolickim. W takich momentach pojawia się pytanie o to, co dalej. Przed nami Adwent, kolejne święta Bożego Narodzenia i nowy rok liturgiczny – to znak, że choć kończą się jakieś nadzwyczajne wydarzenia, nie kończy się nasza wspólna droga wiary. Dlatego liturgia słowa z pierwszej niedzieli Adwentu zaprasza nas do czuwania, abyśmy zawsze byli gotowi na spotkanie z Panem. Umocnieni jubileuszowymi modlitwami, pielgrzymkami i odpustami wyruszamy więc
na kolejny etap osobistej i wspólnej wędrówki. Ma to być droga duchowego wzrastania, aby wraz z dojrzewaniem naszego życia rozwijała się również nasza wiara. Podobnie jak w życiu człowieka ta droga wzrostu zaczyna się od dzieciństwa i ma prowadzić ku dojrzałości zakończonej radością życia wiecznego. Tę drogę wyznacza nam sam Pan Jezus, który rodzi się jako dziecko w Betlejem, przeżywa dzieciństwo i młodość w Nazarecie, żeby w końcu dotrzeć do swojej godziny odkupienia przez śmierć i zmartwychwstanie. Pewnym symbolem tej drogi są przeżywane jubileusze. Kończymy właśnie jubileusz związany z Bożym narodzeniem, żeby za osiem lat, w roku 2033, świętować Jubileusz Odkupienia. Dlatego pragnę, abyśmy naszą drogę w nowe stulecie w Kościele katowickim rozpoczęli od roku poświęconego dzieciom – byśmy odkryli, że my sami jesteśmy dziećmi Bożymi i z wielką troską i miłością pomyśleli o wszystkich dzieciach, które żyją wokół nas.

       Nasze adwentowe przygotowania do Bożego Narodzenia rozpocznijmy od zdziwienia, o którym pisał ks. Jan Twardowski: „I pomyśl – jakie to dziwne, że Bóg miał lata dziecinne, matkę, osiołka, Betlejem”. Rzeczywiście, może nas to zastanawiać, dlaczego Wszechmogący Bóg przyszedł na świat jako dziecko. Pewną odpowiedzią na to pytanie są słowa samego Jezusa, który postawił dziecko przed swoimi uczniami, objął je ramionami i rzekł: „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje, a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie,
lecz Tego, który Mnie posłał” (Mk 9,37). Zauważmy, że to utożsamianie się Jezusa z dziećmi nie zawiera się tylko w Jego słowach, ale urzeczywistniło się w Jego narodzinach. Sam Bóg nadał więc dzieciom wielką godność i oczekuje od nas, abyśmy w każdym dziecku widzieli szczególną obecność Jezusa. Dziś może łatwiej nam to zrozumieć, ale w czasach Chrystusa nie było to takie oczywiste. Dzieci nie miały wtedy ani swoich praw, ani należnego miejsca w życiu społecznym i religijnym. Na szczęście czasy te już przeminęły. Skoro Jezus stawia dzieci w centrum swojego przepowiadania o królestwie niebieskim, potrzeba, abyśmy również i my otoczyli je największą troską w rodzinie, w społeczeństwie i w Kościele.

       Najpierw jednak spójrzmy na siebie samych, uświadamiając sobie, że jesteśmy dziećmi Bożymi – nie tylko zostajemy tak nazwani, ale rzeczywiście nimi jesteśmy (por. 1 J 3,1).
Bez względu na wiek, powołanie, a nawet bez względu na wyznawaną wiarę, przez sam dar życia jesteśmy dziećmi Boga. W sposób szczególny to dziecięctwo Boże rozpoczęło się w nas w sakramencie chrztu świętego. Spróbujmy doświadczyć osobiście tej prawdy podczas adwentowego zatrzymania się, modlitwy, dni skupienia, rekolekcji czy przedświątecznej spowiedzi. Bardzo nam to pomoże w głębokim przeżyciu Bożego Narodzenia i w adorowaniu Dzieciątka w bożonarodzeniowych szopkach. Jeszcze bardziej jest nam to potrzebne w życiu osobistym, aby wyzwolić się od „ducha niewoli” i lęków, od poczucia bezsensu życia i beznadziejności wobec trudnych sytuacji i cierpienia. Jeśli poczujemy się naprawdę dziećmi Bożymi i jeśli będziemy do Boga wołać: „Abba, Ojcze!”, odzyskamy duchową wolność, poczucie bezpieczeństwa w ramionach najlepszego Ojca. Jest to nam potrzebne także do budowania wzajemnych relacji. Przecież jako dzieci jednego Ojca jesteśmy równocześnie siostrami i braćmi dla siebie. Zacznijmy tak siebie traktować i tak na siebie patrzeć, aby urzeczywistnić powszechne braterstwo w świecie i poczuć się jedną wielką rodziną. Tylko taka postawa zjednoczy nasze małżeństwa i rodziny, zbuduje pokój w społeczeństwie i da poczucie domu
w Kościele. Pozwoli nam też z większą miłością i szacunkiem patrzeć na ubogich i cierpiących, którzy ze względu na swoje słabości są szczególnie ukochanymi dziećmi Boga. Wszystko
to będziemy mogli przeżyć przy świątecznym stole, a najbardziej w wigilijny wieczór. Jeśli wszyscy usiądziemy obok siebie jako dzieci Boże, święta będą nie tylko tradycją i zwyczajem, ale prawdziwym Bożym narodzeniem.

       W wielu kościołach, szczególnie na roratach, dorośli i dzieci przygotowują się
na przyjście Jezusa. Większość figur Dzieciątka Jezus ukazuje nam Go z rączkami wyciągniętym
i w naszą stronę. W ten sposób Jezus jakby prosi nas, abyśmy przyjęli Go do swojego życia
i zatroszczyli się o Niego jak najlepsza matka. Chciałbym, abyśmy w tym geście wyciągniętych rąk zobaczyli też każde dziecko, które prosi o przyjęcie i zaopiekowanie się nim. „Kto się uniży jak dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim” – mówi Jezus i natychmiast dodaje – „A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje!” (Mt 18,5).

       Przyjęcie każdego dziecka zaczyna się od samego pragnienia przyjęcia i przekazania nowego życia. Zmagamy się dziś w Polsce z dramatycznym problemem spadku liczby narodzin. Wielu młodych z różnych powodów przestało wiązać swoją przyszłość z posiadaniem dzieci. Jest to bardzo niepokojący sygnał dla naszej ojczyzny, bo przecież jej przyszłością były
i są młode pokolenia. Trzeba też wspomnieć o małżeństwach, które bezskutecznie starają się o własne dzieci. Módlmy się więc do Pana Boga o ten błogosławiony dar potomstwa. Prawo
do życia jest najbardziej podstawowym prawem człowieka. Nie odbierajmy tego prawa dzieciom ani nie umniejszajmy go wobec nich. Pozwólmy narodzić się i żyć wszystkim poczętym dzieciom i jako chrześcijanie brońmy ich prawa do życia.

       Wchodząc w nowy rok duszpasterski, zwracam się z prośbą do wszystkich rodzin, parafii i wspólnot naszej archidiecezji o jeszcze większą troskę o wychowanie dzieci do wiary oraz o stworzenie im jak najlepszego środowiska duszpasterskiego dla poznania i ukochania Pana Boga.

       Pierwszym i najważniejszym środowiskiem jest oczywiście rodzina. Żadne, nawet najlepsze propozycje Kościoła dla dzieci nie zastąpią rodziców i rodziny w ich wtajemniczeniu w wiarę. Nigdy nie zapomnę łez małej dziewczynki, która podczas wizyty w kościele ze swoją grupą przedszkolną wyznała ze smutkiem: „A ja nie chodzę do kościoła, bo moi rodzice
nie chodzą”. Dzieci są niejako z natury otwarte na wiarę, stawiają pytania o sprawy nadprzyrodzone i sens życia, często też całym sercem potrafią zaangażować się w liturgię, modlitwę i we wspólnotę wiary. Potrzebują jedynie przykładu, zachęty i pomocy dorosłych. Kochani rodzice i dziadkowie, pomóżcie dzieciom przyjść do Jezusa, nie przeszkadzajcie im!

       Niech ten rok duszpasterski poświęcony dzieciom będzie też mobilizacją dla wspólnot parafialnych, kapłanów, osób życia konsekrowanego, katechetów, Parafialnych Rad Duszpasterskich i wszystkich ludzi zaangażowanych w życie Kościoła. Zróbmy wspólnie
jak najwięcej miejsca dla dzieci w naszych duszpasterskich działaniach. We wspólnotach modlitewnych podejmujmy systematyczną modlitwę za rodziców i dzieci. Twórzmy nowe koła żywego różańca obejmujące duchową opieką życie, wychowanie i wiarę każdego dziecka. Wspierajmy się wzajemnie w ożywianiu i poszukiwaniu nowych dróg przygotowania rodziców i chrzestnych do sakramentu chrztu, aby już na starcie najmłodsi mogli wejść w środowisko żywej wiary swoich najbliższych.

       Olbrzymie znaczenie w wychowaniu do wiary ma pierwsza Komunia święta dzieci. Nie rezygnujmy z pięknej praktyki naszej archidiecezji związanej z wczesną Komunią świętą. Bądźmy otwarci na nowe formy przygotowania dzieci do przyjęcia po raz pierwszy Jezusa
do swojego serca. Nie opuszczajmy dzieci na tej drodze. Niech rodzice wraz z dziećmi odbudowują swoją komunię z Bogiem. Pamiętajmy też o tym, że pierwsza Komunia święta jest wejściem w systematyczną komunię z Jezusem – więc niech nigdy nie będzie jedną z ostatnich. Dlatego przypominam praktykę pierwszych piątków miesiąca ze spowiedzią i komunią świętą dzieci. W Adwencie zmobilizujmy nasze dzieci do obecności na roratach, a przez cały rok zadbajmy o to, aby tam, gdzie to tylko możliwe, w każdą niedzielę zorganizować mszę świętą
z udziałem dzieci, z przystosowaną dla nich liturgią i homilią.

       Dla dzieci ważnym miejscem przeżywania wiary i doświadczenia Kościoła są wspólnoty dziecięce. Oby w naszej archidiecezji wzrastała liczba chłopców zostających ministrantami
czy dziewczynek zaangażowanych w scholach parafialnych. Ciekawą propozycją są również wspólnoty Dzieci Maryi czy oazowa formacja Dzieci Bożych. Duszpasterskich pomysłów
na pracę wychowawczą i duchową z dziećmi jest pewnie jeszcze dużo więcej – one wszystkie stanowią formę katechezy parafialnej. Nie zapomnijmy jednak o udziale dzieci w lekcjach religii w szkole i dobrze je przygotowujmy, aby stały się mostem między szkołą a parafią. Sprawdzoną pomocą w tych działaniach jest wydawany w Katowicach „Mały Gość Niedzielny”. Zachęcam Was i Wasze dzieci do systematycznego czytania tego pisma.

       Przygotowując się na kolejne Boże Narodzenie, przeżyjmy ten Adwent i cały nowy rok liturgiczny, rozważając tajemnicę dzieciństwa Jezusa, naszą godność dzieci Bożych, a przede wszystkich oddajmy ten czas naszym dzieciom w rodzinie i w Kościele, aby Jezus był przyjęty
i uczczony w każdym dziecku, bo kto przyjmuje dzieci i troszczy się o nie, ten przyjmuje samego Jezusa i troszczy się o Niego.

Z modlitwą i pasterskim błogosławieństwem

 

 

 

†Andrzej Przybylski

Arcybiskup Metropolita
Katowicki

 

 

 

 


Dyspensa na Piątek 5 XII.

W związku z uroczystościami barbórkowymi Ksiądz Arcybiskup Andrzej Przybylski udziela wszystkim diecezjanom oraz wiernym przebywającym na terenie archidiecezji katowickiej dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątek 5 grudnia 2025 roku.

Tych, którzy skorzystają z dyspensy Ksiądz Arcybiskup zachęca do podjęcia czynu charytatywnego lub pokutnego oraz do modlitwy w intencjach Ojca Świętego i Kościoła.


Życzenia dla Górników

Drodzy górnicy i wszyscy związani z górnictwem,
Szanowni Mieszkańcy Śląskiej Ziemi,

W dniu Waszego święta pragnę z głębi serca wyrazić wdzięczność za codzienny trud, który podejmujecie z poczuciem odpowiedzialności za Wasze rodziny, region i całą naszą ojczyznę. Praca górnika od pokoleń niesie w sobie szczególną godność, ponieważ łączy odwagę, solidarność oraz głębokie przywiązanie do wartości, które kształtowały Śląsk przez wieki.

Wiem, że Wasza służba często naznaczona jest ryzykiem, dlatego dziś ze szczególną modlitwą polecam Was opiece świętej Barbary. Niech prowadzi Was w chwilach niepewności i czuwa nad każdym zjazdem oraz każdym powrotem do domów.

Warto przypomnieć słowa Pisma Świętego: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi” (Kol 3,23). Niech te słowa niosą Wam umocnienie i przypominają, że Wasza codzienność ma głęboki, duchowy wymiar.

Święty Jan Paweł II przypominał, że „praca jest podstawowym wymiarem ludzkiego bytowania na ziemi” i że poprzez nią człowiek „nie tylko przemienia świat, ale także spełnia siebie”. Te słowa w sposób szczególny odnoszą się do Waszego powołania, w którym wysiłek fizyczny i odpowiedzialność za innych stają się drogą służby i budowania dobra wspólnego.
Życzę Wam, aby każdy dzień pracy był bezpieczny i przynosił satysfakcję oraz świadomość dobrze spełnionego obowiązku. Niech Wasze rodziny otacza wzajemna miłość i pokój, a domy napełnia radość wspólnego świętowania.

Modlę się, by Bóg umacniał Was swoją łaską, dodawał odwagi i prowadził w chwilach trudnych. Niech Wasze serca zawsze pozostają wierne wartościom, które czynią z górnictwa nie tylko zawód, lecz także piękne świadectwo odpowiedzialności i braterstwa.

Z serca Wam błogosławię i dziękuję za Waszą służbę.
† Arcybiskup Andrzej Przybylski


Zaproszenie księdza Arcybiskupa

Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,

zbliżamy się do wyjątkowych chwil, które stanowią zwieńczenie jubileuszowego roku naszej Archidiecezji. Pragnę z całego serca zaprosić Was do wspólnego przeżywania nadchodzących wydarzeń.

W pierwszej kolejności zapraszam na uroczystą Eucharystię z okazji70. rocznicy poświęcenia Archikatedry Chrystusa Króla, która zostanie odprawiona 30 października 2025 roku(czwartek),o godz. 18:00.

W sposób szczególny zachęcam do udziału wuroczystości odpustowej ku czci Chrystusa Króla–23 listopada 2025 roku (niedziela), o godz. 12:00. Mszy św.będzie przewodniczył Jego Eminencja Kardynał Willem Jacobus Eijk z Holandii. Niech będzie to czas wspólnej modlitwy i dziękczynienia za dar Kościoła na Górnym Śląsku.

Na zakończenie obchodów jubileuszowych zapraszam nawyjątkowy spektakl muzyczny „Katedra”, który odbędzie się 26 listopada 2025 roku (środa), o godz. 18:30 w Hali Widowiskowo-Sportowej Spodek w Katowicach. Na scenie zobaczymy około 350 młodych artystów, m.in. orkiestrę, chóry, solistów, balet Opery Śląskiej, członków wspólnot i grup teatralno-tanecznych. Ich występom towarzyszyć będzie niezwykła scenografia multimedialna.

Wierzę, że wspólne przeżywanie tych wydarzeń umocni naszą więź oraz pozwoli czerpać radość z obecności i jedności.

Na te wszystkie wydarzenia dzielę się z Wami błogosławieństwem Ojca Świętego Leona XIV.

 

† Andrzej Przybylski

Arcybiskup Metropolita
Katowicki


Linki

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Rzymskokatolicka Opatrzności Bożej w Gaszowicach, siedziba: 44-293 Gaszowice, Wiejska 18.