witamy na stronie Parafii Opatrzności Bożej w Gaszowicach

...weź do ręki Pismo Święte, zaproś Rodzinę, Sąsiadów, czytaj, rozważaj ubogacaj się Bożą Mądrością, inspiruj.....
żyj i dziel się Słowem, zyskaj odpust zupełny!

...weź do ręki Pismo Święte, zaproś Rodzinę, Sąsiadów, czytaj, rozważaj ubogacaj się Bożą Mądrością, inspiruj.....
żyj i dziel się Słowem, zyskaj odpust zupełny!
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie,
pozwólmy się poprowadzić Duchowi Świętemu przez ten czterdziestodniowy czas
Wielkiego Postu. Zanim staniemy przy Jezusie w godzinie Jego śmierci, zanim w Wielkanoc
zaśpiewamy radosne Alleluja, bądźmy z Nim również na pustyni, wejdźmy na górę
przemienienia, przyjdźmy do studni jak Samarytanka, żeby odnaleźć źródło wody żywej,
wróćmy do domu Ojca jak syn marnotrawny, jak jawnogrzesznica zacznijmy nowe życie
z osobistą decyzją, aby nie grzeszyć już więcеj.
Jak prorok Joel pragnę sobie i Wam ogłosić święty post, czas nawrócenia i pojednania
z Bogiem. On jest nie tylko zadaniem do wykonania, ćwiczeniem dla poprawienia kondycji. Nie
jest też czasem utkanym wyłącznie przez tradycyjne nabożeństwa i praktyki pokutne, ale jest
szansą na zwycięstwo nad grzechem, szatanem i śmiercią. Wielki Post jest paschalną drogą
z niewoli do wolności, z ciemności ku światłu, od zła ku dobru, ze zranień ku uzdrowieniu.
Wszystko to możliwie jest tylko w Chrystusie. Bóg Ojciec uczynił dla nas grzechem swojego
Syna, który nie znał grzechu, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą. Święty Paweł
dobrze to zrozumiał przez swoje nawrócenie i doświadczenia. Choć z całą gorliwością starał się
robić wszystko dla Ewangelii, wiedział dobrze, że może to zrobić tylko w Tym, który go
umacnia. Sami z siebie możemy co najwyżej poznać nasz grzech, nazwać wszystkie biedy ludzi
świata, dotknąć bolesnych ran, ale nie potrafimy się z nich wyzwolić, odpuścić je sobie,
przebaczyć i uzdrowić. Potrzebujemy Jezusa, Jego obecności, Jego drogi krzyżowej i śmierci,
bo tylko one mogą nas pojednać z Bogiem i między sobą.
W Wielkim Poście nie chodzi więc najpierw o nas, ale o Jezusa, który dla nas cierpiał
rany. Niech to będzie Jego czas, dosłownie i w przenośni. Z naszego zabiegania oddajmy
możliwie najwięcej czasu Panu Bogu. Zapiszmy w swoim programie dnia konkretne godziny
spotkania z Jezusem. W swoich kalendarzach zanotujmy terminy wielkopostnych rekolekcji,
dni skupienia, piątkowe nabożeństwa drogi krzyżowej i na spokojnie, a nie w ostatniej chwili,
pomyślmy o wielkanocnej spowiedzi.
Spróbujmy też dać się prowadzić Słowu Bożemu, niech ono wyznacza rytm naszego
życia i myślenia wśród zalewu słów płynących ze świata. Nie mamy w domach Najświętszego
Sakramentu, ale z pewnością mamy Pismo Święte. Ono również jest miejscem obecności Boga
pośród nas. Zachęcam Was, aby na czas Wielkiego Postu w ważnym miejscu swoich domów
umieścić otwartą Biblię. Czytajcie ją codziennie, osobiście lub wspólnie z domownikami,
ze świadomością, że choć Boga jeszcze nie widzimy, to Go słyszymy, a Jego Słowo może
mieszkać pośród nas.
Pierwszym miejscem wielkopostnej wędrówki jest pustynia. W historii zbawienia staje
się ona często miejscem przemiany. To przez pustynię musiał przejść lud wybrany. Na pustyni
odkrywali swoją misję Mojżesz, Eliasz, Jan Chrzciciel czy św. Paweł. Także Jezus daje się
zaprowadzić na pustynię. Pustynia to symbol miejsca, gdzie brakuje najważniejszych
warunków do życia, gdzie zwierzęta w walce o przetrwanie stają się zajadłe i dzikie.
To ze względu na te trudności pustynia jest też ulubioną siedzibą diabła. Łatwiej mu jest kusić
do zła ludzi głodnych, słabych, walczących ze sobą i skłóconych. Wiele jest takich pustyń w nas
i w dzisiejszym świecie, a najboleśniejszą w skutkach jest pustynia duchowa, czyli miejsce,
z którego usunięto Boga - jedyne źródło życia. Paradoksalnie, taką przestrzenią może być
bogaty świat, życie pełne przyjemności i zabaw, tłum ludzi, w którym czujemy się samotni,
rodzinny dom, miasta i wioski, a nawet niektóre miejsca w Kościele, w których więcej jest nas
i naszych opinii niż słuchania Boga. Ponazywajmy uczciwie każdą pustynną przestrzeń naszego
życia, czyli takie miejsce, w którym nie ma już Boga lub jest Go coraz mniej. Właśnie tam pragnie
wejść Jezus, aby przynieść nam nowe życie.
Trzy pokusy, z którymi musi rozprawić się Jezus na pustyni, są przypomnieniem trzech
niebezpiecznych postaw, które mogą niszczyć życie. Pierwsza dotyczy łatwizny. Jezus nie chce
przemienić kamieni w chleb, choć wydawałoby się, że ten cud rozwiązałby problem głodu na
świecie. Żeby był chleb, trzeba się mocno napracować. Dziś, dzięki postępowi w technice
i licznym ułatwieniom wydaje się, że życie jest łatwiejsze. A jednak wymaga ono od każdego
sporego wysiłku. Ten wysiłek jest potrzebny w każdej sferze życia - w budowaniu i trwałości
życia rodzinnego, w wychowaniu dzieci, w nauce i pracy, w trosce o dobro wspólne, a także
w trosce o wiarę i w dawaniu świadectwa o Jezusie. „Czy chciałbyś kiedyś zostać górnikiem?'
zapytałem niedawno pewnego nastolatka. „Tak, ale tylko dlatego, żeby mieć dobrą rentę!'
- odpowiedział, jakby zapominając, że na tę rentę trzeba ciężko pracować na kopalni. Dobro
i prawda wymagają wysiłku, natomiast zło i grzech pociągają nas swoją łatwością i drogą na
skróty.
Druga pokusa dotyczy wystawiania Boga na próbę przez oczekiwanie od Niego
nadzwyczajnych interwencji i działań. Diabeł kusi Jezusa, aby rzucił się z góry, licząc na pomoc
aniołów. To prawda, że droga wiary ma w sobie wiele nadprzyrodzonych doświadczeń, jest
naznaczona cudownymi uzdrowieniami i przeżyciami, potrzebuje charyzmatycznych uniesień,
ale nie one stanowią cel naszej wiary. Droga do nieba nie jest rzucaniem się z góry,
ale wspinaczką na szczyt, krok po kroku, w prostocie i mądrości, z rozwagą i rozumem,
pod przewodnictwem Słowa Bożego i nauczania Kościoła.
Trzecia pokusa to propozycja osiągnięcia bogactwa i władzy w zamian za ukłony
w stronę diabła. To pokusa kompromisów, odejście od przykazań Bożych i samego Boga
w zamian za dobra tego świata. To zdrada wartości chrześcijańskich dla utrzymania się
w strukturach władzy, sukcesu czy popularności.
Wielkopostną odpowiedzią na te pokusy są trzy duchowe praktyki: post, modlitwa
i jałmużna. Niech nasz post będzie zaproszeniem do podjęcia pracy nad sobą i nad swoją wiarą.
Trzeba na nowo zobaczyć, czego musi dzisiaj dotyczyć nasze poszczenie. Może już nie tylko
rezygnacja z mięsa i hucznych zabaw jest znakiem postu, ale wstrzemięźliwość i umiar
w korzystaniu z mediów społecznościowych, z obrazów, które w nich oglądamy czy też nasz
język i styl komunikacji w relacjach międzyludzkich, a nawet w dyskusjach publicznych.
Nie szukajmy też w naszym życiu duchowym nadzwyczajności, ale przypomnijmy sobie
o ważności mszy świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Odnajdźmy lub stwórzmy
wspólnotę wiary w naszej parafii, odkryjmy na nowo głębię i siłę różańca i nie wstydźmy się
głosić Boga wśród najbliższych.
Znakiem wolności wobec bogactw i władzy niech będzie nasza jałmużna. Tyle razy ją tak
hojnie okazujecie wobec ubogich i potrzebujących. Brakuje mi słów wdzięczności wobec tylu
osób i wspólnot, które w naszej archidiecezji prowadzą dzieła pomocy bliźniemu. Cieszę się
każdą systematyczną działalnością i jednorazowymi akcjami prowadzonymi przez Caritas.
Ostatnią taką formą jałmużny była zbiórka na rzecz Ukrainy. W archidiecezji tworzymy też
jeszcze jedno ważne dzieło - dom jałmużnika, który stanie się przystanią pierwszego wsparcia
dla ludzi nieobjętych pomocą systemową.
W tradycji chrześcijańskiej jałmużna dotyczy również wspierania dzieł i inicjatyw
służących ewangelizacji i wspólnocie - największą przecież biedą człowieka jest bieda
duchowa. Dlatego jestem Wam wdzięczny za troskę o kościoły parafialne, o odnawianie świątyń
i wspieranie inicjatyw duszpasterskich. Szczególnie powinno nam zależeć na duszpasterstwie
dzieci i młodzieży. Stwórzmy dla nich przestrzeń w naszych parafiach, aby mogli w nich znaleźć
wspólnotę ci, którzy wciąż są w Kościele, a ci, którzy odeszli, mieli do kogo i gdzie powracać.
Dziękuję wszystkim parafiom za wspieranie budujących się jeszcze w archidiecezji
dziewięciu nowych kościołów. To dzięki Waszej trosce możemy w archidiecezji podejmować
dzieła formacji seminaryjnej i teologicznej, inicjować wiele ponadparafialnych wydarzeń,
utrzymywać niezbędne instytucje diecezjalne. Parafia nie jest samotną wyspą, ale organiczną
częścią Kościoła lokalnego, którym jest diecezja.
Zawierzam ten czas Wielkiego Postu Matce Bożej Bolesnej. W dniu 8 września br.
będziemy przeżywać osiemdziesiątą rocznicę aktu poświęcenia narodu Niepokalanemu Sercu
Maryi, którego dokonał prymas Polski, pierwszy biskup diecezji katowickiej, kardynał August
Hlond. Chciałbym zapowiedzieć Wam moje pragnienie ponownego poświęcenia
Niepokalanemu Sercu Maryi całej naszej archidiecezji katowickiej.
Naszym przewodnikiem w nawracaniu się i trosce o wspólnotę Kościoła niech będzie
również św. Franciszek z Asyżu. W osiemsetną rocznicę jego śmierci zapraszam Was
na pielgrzymkę do franciszkańskich kościołów jubileuszowych w naszej archidiecezji, gdzie
będzie można uzyskać specjalne odpusty nadane przez Ojca Świętego w Roku św. Franciszka.
Na wielkopostną drogę z Jezusem, przez Jego krzyż aż do nieba, z całego serca Wam
błogosławię
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita
Katowicki
ANDRZEJ PRZYBYLSKI
ARCYBISKUP METROPOLITA KATOWICKI
Drodzy Diecezjanie,
za wschodnią granicą nadal trwa wojna. Oprócz trudności związanych z działaniami
wojennymi pojawiły się kolejne problemy - brak prądu i ogrzewania, a do tego jeszcze
nieustanne zagrożenie kolejnymi bombardowaniami, co sprawia, że na niektórych terenach
Ukrainy mamy do czynienia z kryzysem humanitarnym. Archidiecezja Katowicka jest w stałym
kontakcie z biskupem Vitalijem Kryvickim, ordynariuszem kijowsko-żytomierskim. Ludność tej
diecezji potrzebuje aktualnie funduszy na zakup paliwa do generatorów prądotwórczych
i urządzeń grzewczych oraz do funkcjonowania kuchni socjalnych na terenie Kijowa.
Wszystkich diecezjan, którym nie jest obojętny los człowieka, prosimy o wsparcie w postaci
środków finansowych.
W nawiązaniu do prośby Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa
Tadeusza Wojdy, proszę o przeprowadzenie zbiórki przed kościołami w niedzielę 15 lutego br.
Zebrane ofiary i kwoty wpłacone na konto Caritas Archidiecezji Katowickiej z dopiskiem
„UKRAINA' zostaną przekazana do diecezji Kijowsko-Żytomierskiej.
Wpłaty można dokonać na rachunek: PL 96 1050 1214 1000 0090 3169 8062
z dopiskiem „UKRAINA' lub przez stronę: www.caritas.katowice.pl
Dziękuję wszystkim diecezjanom za nieustanną modlitwę o pokój, jak również
za wszelkie wsparcie materialne.
Z pasterskim błogosławieństwem
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita Katowicki
KOMUNIKAT O REKOLEKCJACH KANDYDATÓW DO DIAKONATU STAŁEGO
Drodzy Diecezjanie,
od kilkunastu lat do grona duchownych naszej archidiecezji należą diakoni stali -
mężczyźni, którzy poza swoją pracą zawodową, na mocy sakramentu święceń, podejmują
w Kościele przede wszystkim posługę Słowa i miłosierdzia, wspomagając biskupów
i prezbiterów.
Dziewięciu akolitów z naszej archidiecezji rozpoczyna dzisiaj rekolekcje - bezpośrednie
przygotowanie do przyjęcia święceń i podjęcia właściwej diakonom stałym posługi w parafiach
naszego lokalnego Kościoła - polecam ich Waszej modlitwie. Święcenia diakonów stałych
odbędą się w kwietniu i maju bieżącego roku w parafiach kandydatów.
Proszę też o modlitwę za wszystkich kandydatów do święceń, którzy przygotowują się
w naszym Wyższym Śląskiem Seminarium Duchownym i Ośrodku Formacji Diakonów Stałych
oraz o nowe powołania do służby Bożej w Kościele.
Wszystkim zgromadzonym na niedzielnej Eucharystii udzielam pasterskiego
błogosławieństwa: W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
+ ANDRZEJ PRZYBYLSKI
ARCYBISKUP METROPOLITA KATOWICKI
LIST NA BOŻE NARODZENIE 2025
Likumbi, 17.grudnia 2025
Początek drugiego okresu Adwentu.
Po tylu latach spędzonych w Zambii nie zauważam wielu rzeczy, które są tu inne. Dopiero wizyta gości i ich zadziwienia i pytania przypominają mi moje pierwsze spotkanie z Zambią, a szczególnie ten czas grudniowy, tak mocno powiązany z Adwentem i Bożym Narodzeniem.
Przede wszystkim Adwent w Zambii to początek pory deszczowej. Więc ludzie są bardzo zajęci
uprawą pól, jak kiedyś w Polsce na wiosnę; dlatego ich obecność w kościele jest też dużo mniejsza. Wielu z nich ma swoje pola dość daleko od domu, więc na czas pracy pozostają tam
w prowizorycznych domkach. Grudzień to także czas wakacji dla dzieci. Wiele dzieci jest więc
u swoich krewnych poza Likumbi .
Wszystko rośnie, zieleni się, kwitnie. Z ziemi wychodzą robaki i lecą do światła, wtedy dom i te miejsca które są oświetlone są do zamiatania, bo skrzydełek po termitach jest tak dużo jakby spadł w nocy śnieg. Jak czasem trzeba odprawić w nocy mszę, jak na pasterkę, to często ołtarz jest pokryty mnóstwem robactwa. Ale o deszcz modlimy się, bo bez niego jest tragicznie, bo to pociąga za sobą głód. Deszcze w tym roku padają dość dobrze i obficie, ale ma to skutki uboczne: drogi są zniszczone, grząskie, a w okolicznych kałużach mnożą się komary, które przenoszą malarię.
Klimat - choć deszczowy - to jest gorący. Jak nie pada, to temperatura rośnie do 30 stopni. A jak pada, to spada do kilkunastu. Ale deszcze, choć często bardzo obfite, nie trwają dłużej niż od 1-3 godzin. Czasem pada cały dzień, ale to wyjątki. Często jest to związane z burzami i wyładowaniami elektrycznymi. Więc słupy elektryczne i linie przesyłowe dodatkowo są niszczone, a to powoduje jeszcze częstsze przerwy w dostawie prądu, który jest tu limitowany na 3 – 6 godzin na dzień
o nieprzewidywalnych porach.
To jest też powodem, że wiele zwyczajów adwentowych i bożonarodzeniowych z naszej, polskiej tradycji, nie sprawdza się. Nie ma rorat, choinek, ani zabaw w śniegu. Dla wielu ludzi padający deszcze jest wystarczającym powodem, by nie przyjść do kościoła na Boże Narodzenie. Bo większość ludzi nie ma parasoli (czasem jeden na liczną rodzinę), nie ma też odzieży nieprzemakalnej. A jak się dzieci, czy dorośli przemoczą to chorują, a jak chorują to trzeba iść do przychodni,
a w przychodni często poza panadolem nie ma nic, bo to czas częstych chorób. A jak się choruje, to kto będzie pracował w polu, bo jak nie ma pracy to nie ma potem jedzenia, ani pieniędzy, by wyposażyć dzieci do szkoły.
Tak - szkoła to kolejny wielki temat i bardzo trudny. Najbardziej smutne są efekty nauki. Bo warunki nauki są często tragiczne, wyposażenie edukacyjne często ogranicza się do tablicy, tak zniszczonej, że niewiele widać. A ławki do siedzenia są dla nielicznych. Zeszyt i ołówek to też nie zawsze jest w tornistrze, jeśli jest jakiś plecaczek. Podręczników nie ma nikt poza nauczycielem. Potem przepełnienie sal tak duże, bo sal i nauczycieli mało, a dzieci dużo, że często jest ponad 100 uczniów w klasie. I choć dzieci są grzeczne i posłuszne to czasem tak bardzo, że nie mają odwagi zapytać jeśli coś jest niezrozumiałe. A nauczyciel woli wyłożyć temat niż do każdego przychodzić
i tłumaczyć. A potem jak bogatsi rodzice chcą edukacji dla dzieci to płacą nauczycielom za dodatkowe zajęcia – korepetycje. Więc lepiej nie uczyć dobrze, bo wtedy będzie więcej chętnych na korepetycje. No i ostatecznie to bardzo nieliczni potrafią czytać i pisać, a w Likumbi to 30 % zdaje testy egzaminacyjne i potem można się uczyć w średniej szkole. Jak są rodzice lepiej sytuowani to posyłają dzieci do rodziny w mieście, gdzie często poziom nauczania jest trochę lepszy.
A poza tym po co umieć czytać? Bo co czytać? Książek, czasopism nie ma w sklepach w Likumbi. Jedynie w kościele są księgi, lekcjonarze, podręczniki do katechezy. A wystarczy, że potrafią się podpisać to kopiując dowód tożsamości (często w nim nie ma podpisu, tylko linie papilarne kciuka) można uzyskać kredyt na otrzymanie nasion i nawozów, które po uzyskaniu plonów trzeba spłacać,
a nie jest to tanie. Jak nie ma plonów to sytuacja staje się tragiczna i zadłużenie rośnie.
Nasza szkoła przy parafii tworzy nowe poziom nauczania. Mamy ławki, małą ilość uczniów w klasie, a nauczyciele są pilnowani i sprawdzani, czy wykonują obowiązki. Dostają mniej w wynagrodzeniu niż w państwowej szkole (nawet 4 razy mniej), a pracy mają więcej niż inni. Staramy się wyposażać nauczycieli w podręczniki metodyczne i różne plansze, książki, biblioteczkę. Organizujemy w czasie wakacyjnej przerwy szkolenia metodyczne, bo wielu nauczycieli nie jest przygotowanych dobrze do uczenia, a także mamy wolontariuszy po szkole średniej. Naszym misyjnym wyzwaniem jest cel
z klasycznej edukacji: PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO. Dbamy więc o edukację wszechstronną: ciała, umysłu i serca. Naszym mottem są słowa: „Poznacie Prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Powstawanie szkoły jest dla mnie nadzieją, że w przyszłości będzie tu dużo dobrych liderów do prowadzenia parafii, ewangelizowania, katechizowania i nawracania tych z innych kościołów, a jest ich bardzo dużo.
Póki co to wiele pracy nas czeka: budowa 6 budynków szkolnych, w tym sanitariaty i administracja; zbieranie dobrej odpowiedzialnej kadry nauczycielskiej (trudno znaleźć nauczycieli katolików); tworzenie naszego systemu nauczania, który będzie wypełniał standardy zambijskie i przekraczał je, by dzieci były nie tylko wyedukowane, ale dobrze przygotowane do najważniejszych działań, czyli zakładania dobrych, zdrowych rodzin z licznych dobrze wychowanym potomstwem, które będzie gotowe wiarę rozszerzać, budując Królestwo Boże w parafii Chrystusa Króla. Tak - podstawą jest rodzina, oraz rola matki i ojca do których nie są przygotowani i nie potrafią rozwiązywać licznych problemów małżeńskich: niewierność, przemoc, wykorzystywanie innych, bigamia, wydawanie do ślubu nieletnich dziewcząt, a przede wszystkim wielka bieda moralna (alkoholizm, kradzieże, kłamstwa) edukacyjna, wiary (często magiczno – okultystyczna). Jest tu tradycja, której nie da się wyplenić, że jak dziewczyna wychodzi za mąż to musi iść za wiarą męża.
Dlatego ostatecznie to celem założenia szkoły jest pogłębienie wiary, by była rozumna i głęboka, wpływająca na życie codzienne, które realizuje się w rodzinie. Edukacja jednak często niszczy wartości tradycyjne, które tu zawsze wprowadzały jakiś naturalny porządek. Efekt jest taki, że wykształceni nie potrafią często zawierać dobrych miłujących się związków, ale często jest to oparte na dobru materialnym i przyjemności życia. Więc ludzie wykształceni nie pobierają się, wiele nauczycielek ma bardzo mało dzieci, a najczęściej dzieci są bez ojców. Rozwodzą się, tworzą nowe związki, a dzieci widząc takie wzory nie mają przykładu jak tworzyć małżeństwo w przyszłości.
Kiedy ostatnio popatrzyłem na statystykę przyrostu naturalnego, to choć rośnie, to ostatnie lata ten poziom urodzeń idzie w dół. A choć aborcja oficjalnie nie jest zabroniona, to są takie miejsca, szpitale, przychodnie gdzie dość łatwo można to zrobić tłumacząc się problemami zdrowotnymi
i zagrożeniem życia. Rozwiązłość obyczajów jest bardzo duża, ale nie idzie to w zbyt mocno
w stronę homoseksualizmu.
Te różne problemy i wyzwania stawiają mnie przed zadaniem zadbania o rozwój i pogłębiania wiary moich parafian, a szkoła jest taką szansą. Ale nie wszyscy do szkoły chodzą. Choć mamy też spotkania z rodzicami i przemycamy tematy wiary i wychowania na spotkaniach, gdzie nie tylko katolicy przychodzą, to jednak nie wszyscy mają dzieci w naszej szkole. Dlatego zbliżający się wielki jubileusz odkupienia w 2033 roku będzie doskonałą sposobnością do przekazania pewnych treści wiary. Musi być dobrze przygotowany i na przyszły rok chcę by był pod kątem wiary, jej poznania i pogłębiania. Chcę, by przez kolejne miesiące była okazja do zastanowienia się co wiem, co realizuję, a co trzeba zmieniać. Taki ambitny plan - może coś z tego wyjdzie.
Moją główną motywacją pisania tego listu są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Tak ważne
w Polsce, a tu to rozpoznawalne święto nie jest jednak ważniejsze od niedzieli. Bo jak przypada Boże Narodzenie w niedzielę to jest zdecydowanie więcej ludzi. A najgorzej jak poprzedza niedzielę, albo jest w poniedziałek = wtedy wybierają to, co im wydaje się ważniejsze i częściej niedziela wygrywa.
Drodzy przyjaciele misji Likumbi. Życzę Wam takiego przeżycia zbliżających się Świąt, by były przede wszystkim radością, a nie narzekaniem, że to już nie tak jak dawniej, że jesteśmy zagonieni i zagubieni wieloma rzeczami, że konflikty i może zbliżająca się wojna … przede wszystkim cieszmy się, że nie jesteśmy sami, bo sam Bóg tak zaufał nam, że przyszedł jako dziecko na ziemię, nie bał się być tak bezbronny i niewinny między ludźmi, którzy mogli i chcieli go zniszczyć od samego początku. Tak, więcej jest dobra, choć nie znaczy to, że więcej ludzi wierzy i dobrze, sprawiedliwie żyje. Bóg jest i choć Jego też boli, że tak wielu mu nie wierzy, to my wierzymy
i Boży pokój może w nas zamieszkać, jeśli tylko otworzymy i zaufamy mu. Wiele nam brakuje, ale nigdy tak nie miało być, by tu był Raj. Przygotowujemy się do życia przyszłego w Niebie więc życzę Wam zachwytu Bogiem, Jego Miłością i Zaufaniem do nas. Bądźmy Mu wierni do końca!
Bardzo dziękuję Wam za każdą pomoc. Modlimy się za Was i jak najlepiej wykorzystujemy Wasze ofiary. Naprawdę budujemy Boże Królestwo tu w Likumbi. W modlitwie Ojcze nasz czasem pomyślcie w czasie słów „przyjdź królestwo Twoje ...” że ono też przychodzi tu w Afryce dzięki Waszej ofiarności. Chcemy nie tyle dobrobytu na ziemi, co bogactwa Bożego życia w nas, niech więc te niezniszczalne wartości królują w Was i w Likumbi. Jesteście w naszych sercach codziennie, gdy modlimy się za naszych dobrodziejów.
Niech Nowy Rok 2026 będzie błogosławiony i choć pewnie nie zawsze będzie łatwy, ale czas jest po to, by być bliżej Boga w chwilach trudnych. Wtedy sprawdza się jak wierzymy i kochamy Pana.
Szczęść Boże!
Ks. Piotr Kołcz – misjonarz z Bożej łaski.
List pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego na Adwent 2025
Drodzy Siostry i Bracia,
w uroczystość Chrystusa Króla zakończyliśmy obchody jubileuszu 100-lecia istnienia naszej archidiecezji. Powoli dobiega też końca Rok Jubileuszowy w całym Kościele katolickim. W takich momentach pojawia się pytanie o to, co dalej. Przed nami Adwent, kolejne święta Bożego Narodzenia i nowy rok liturgiczny – to znak, że choć kończą się jakieś nadzwyczajne wydarzenia, nie kończy się nasza wspólna droga wiary. Dlatego liturgia słowa z pierwszej niedzieli Adwentu zaprasza nas do czuwania, abyśmy zawsze byli gotowi na spotkanie z Panem. Umocnieni jubileuszowymi modlitwami, pielgrzymkami i odpustami wyruszamy więc
na kolejny etap osobistej i wspólnej wędrówki. Ma to być droga duchowego wzrastania, aby wraz z dojrzewaniem naszego życia rozwijała się również nasza wiara. Podobnie jak w życiu człowieka ta droga wzrostu zaczyna się od dzieciństwa i ma prowadzić ku dojrzałości zakończonej radością życia wiecznego. Tę drogę wyznacza nam sam Pan Jezus, który rodzi się jako dziecko w Betlejem, przeżywa dzieciństwo i młodość w Nazarecie, żeby w końcu dotrzeć do swojej godziny odkupienia przez śmierć i zmartwychwstanie. Pewnym symbolem tej drogi są przeżywane jubileusze. Kończymy właśnie jubileusz związany z Bożym narodzeniem, żeby za osiem lat, w roku 2033, świętować Jubileusz Odkupienia. Dlatego pragnę, abyśmy naszą drogę w nowe stulecie w Kościele katowickim rozpoczęli od roku poświęconego dzieciom – byśmy odkryli, że my sami jesteśmy dziećmi Bożymi i z wielką troską i miłością pomyśleli o wszystkich dzieciach, które żyją wokół nas.
Nasze adwentowe przygotowania do Bożego Narodzenia rozpocznijmy od zdziwienia, o którym pisał ks. Jan Twardowski: „I pomyśl – jakie to dziwne, że Bóg miał lata dziecinne, matkę, osiołka, Betlejem”. Rzeczywiście, może nas to zastanawiać, dlaczego Wszechmogący Bóg przyszedł na świat jako dziecko. Pewną odpowiedzią na to pytanie są słowa samego Jezusa, który postawił dziecko przed swoimi uczniami, objął je ramionami i rzekł: „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje, a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie,
lecz Tego, który Mnie posłał” (Mk 9,37). Zauważmy, że to utożsamianie się Jezusa z dziećmi nie zawiera się tylko w Jego słowach, ale urzeczywistniło się w Jego narodzinach. Sam Bóg nadał więc dzieciom wielką godność i oczekuje od nas, abyśmy w każdym dziecku widzieli szczególną obecność Jezusa. Dziś może łatwiej nam to zrozumieć, ale w czasach Chrystusa nie było to takie oczywiste. Dzieci nie miały wtedy ani swoich praw, ani należnego miejsca w życiu społecznym i religijnym. Na szczęście czasy te już przeminęły. Skoro Jezus stawia dzieci w centrum swojego przepowiadania o królestwie niebieskim, potrzeba, abyśmy również i my otoczyli je największą troską w rodzinie, w społeczeństwie i w Kościele.
Najpierw jednak spójrzmy na siebie samych, uświadamiając sobie, że jesteśmy dziećmi Bożymi – nie tylko zostajemy tak nazwani, ale rzeczywiście nimi jesteśmy (por. 1 J 3,1).
Bez względu na wiek, powołanie, a nawet bez względu na wyznawaną wiarę, przez sam dar życia jesteśmy dziećmi Boga. W sposób szczególny to dziecięctwo Boże rozpoczęło się w nas w sakramencie chrztu świętego. Spróbujmy doświadczyć osobiście tej prawdy podczas adwentowego zatrzymania się, modlitwy, dni skupienia, rekolekcji czy przedświątecznej spowiedzi. Bardzo nam to pomoże w głębokim przeżyciu Bożego Narodzenia i w adorowaniu Dzieciątka w bożonarodzeniowych szopkach. Jeszcze bardziej jest nam to potrzebne w życiu osobistym, aby wyzwolić się od „ducha niewoli” i lęków, od poczucia bezsensu życia i beznadziejności wobec trudnych sytuacji i cierpienia. Jeśli poczujemy się naprawdę dziećmi Bożymi i jeśli będziemy do Boga wołać: „Abba, Ojcze!”, odzyskamy duchową wolność, poczucie bezpieczeństwa w ramionach najlepszego Ojca. Jest to nam potrzebne także do budowania wzajemnych relacji. Przecież jako dzieci jednego Ojca jesteśmy równocześnie siostrami i braćmi dla siebie. Zacznijmy tak siebie traktować i tak na siebie patrzeć, aby urzeczywistnić powszechne braterstwo w świecie i poczuć się jedną wielką rodziną. Tylko taka postawa zjednoczy nasze małżeństwa i rodziny, zbuduje pokój w społeczeństwie i da poczucie domu
w Kościele. Pozwoli nam też z większą miłością i szacunkiem patrzeć na ubogich i cierpiących, którzy ze względu na swoje słabości są szczególnie ukochanymi dziećmi Boga. Wszystko
to będziemy mogli przeżyć przy świątecznym stole, a najbardziej w wigilijny wieczór. Jeśli wszyscy usiądziemy obok siebie jako dzieci Boże, święta będą nie tylko tradycją i zwyczajem, ale prawdziwym Bożym narodzeniem.
W wielu kościołach, szczególnie na roratach, dorośli i dzieci przygotowują się
na przyjście Jezusa. Większość figur Dzieciątka Jezus ukazuje nam Go z rączkami wyciągniętym
i w naszą stronę. W ten sposób Jezus jakby prosi nas, abyśmy przyjęli Go do swojego życia
i zatroszczyli się o Niego jak najlepsza matka. Chciałbym, abyśmy w tym geście wyciągniętych rąk zobaczyli też każde dziecko, które prosi o przyjęcie i zaopiekowanie się nim. „Kto się uniży jak dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim” – mówi Jezus i natychmiast dodaje – „A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje!” (Mt 18,5).
Przyjęcie każdego dziecka zaczyna się od samego pragnienia przyjęcia i przekazania nowego życia. Zmagamy się dziś w Polsce z dramatycznym problemem spadku liczby narodzin. Wielu młodych z różnych powodów przestało wiązać swoją przyszłość z posiadaniem dzieci. Jest to bardzo niepokojący sygnał dla naszej ojczyzny, bo przecież jej przyszłością były
i są młode pokolenia. Trzeba też wspomnieć o małżeństwach, które bezskutecznie starają się o własne dzieci. Módlmy się więc do Pana Boga o ten błogosławiony dar potomstwa. Prawo
do życia jest najbardziej podstawowym prawem człowieka. Nie odbierajmy tego prawa dzieciom ani nie umniejszajmy go wobec nich. Pozwólmy narodzić się i żyć wszystkim poczętym dzieciom i jako chrześcijanie brońmy ich prawa do życia.
Wchodząc w nowy rok duszpasterski, zwracam się z prośbą do wszystkich rodzin, parafii i wspólnot naszej archidiecezji o jeszcze większą troskę o wychowanie dzieci do wiary oraz o stworzenie im jak najlepszego środowiska duszpasterskiego dla poznania i ukochania Pana Boga.
Pierwszym i najważniejszym środowiskiem jest oczywiście rodzina. Żadne, nawet najlepsze propozycje Kościoła dla dzieci nie zastąpią rodziców i rodziny w ich wtajemniczeniu w wiarę. Nigdy nie zapomnę łez małej dziewczynki, która podczas wizyty w kościele ze swoją grupą przedszkolną wyznała ze smutkiem: „A ja nie chodzę do kościoła, bo moi rodzice
nie chodzą”. Dzieci są niejako z natury otwarte na wiarę, stawiają pytania o sprawy nadprzyrodzone i sens życia, często też całym sercem potrafią zaangażować się w liturgię, modlitwę i we wspólnotę wiary. Potrzebują jedynie przykładu, zachęty i pomocy dorosłych. Kochani rodzice i dziadkowie, pomóżcie dzieciom przyjść do Jezusa, nie przeszkadzajcie im!
Niech ten rok duszpasterski poświęcony dzieciom będzie też mobilizacją dla wspólnot parafialnych, kapłanów, osób życia konsekrowanego, katechetów, Parafialnych Rad Duszpasterskich i wszystkich ludzi zaangażowanych w życie Kościoła. Zróbmy wspólnie
jak najwięcej miejsca dla dzieci w naszych duszpasterskich działaniach. We wspólnotach modlitewnych podejmujmy systematyczną modlitwę za rodziców i dzieci. Twórzmy nowe koła żywego różańca obejmujące duchową opieką życie, wychowanie i wiarę każdego dziecka. Wspierajmy się wzajemnie w ożywianiu i poszukiwaniu nowych dróg przygotowania rodziców i chrzestnych do sakramentu chrztu, aby już na starcie najmłodsi mogli wejść w środowisko żywej wiary swoich najbliższych.
Olbrzymie znaczenie w wychowaniu do wiary ma pierwsza Komunia święta dzieci. Nie rezygnujmy z pięknej praktyki naszej archidiecezji związanej z wczesną Komunią świętą. Bądźmy otwarci na nowe formy przygotowania dzieci do przyjęcia po raz pierwszy Jezusa
do swojego serca. Nie opuszczajmy dzieci na tej drodze. Niech rodzice wraz z dziećmi odbudowują swoją komunię z Bogiem. Pamiętajmy też o tym, że pierwsza Komunia święta jest wejściem w systematyczną komunię z Jezusem – więc niech nigdy nie będzie jedną z ostatnich. Dlatego przypominam praktykę pierwszych piątków miesiąca ze spowiedzią i komunią świętą dzieci. W Adwencie zmobilizujmy nasze dzieci do obecności na roratach, a przez cały rok zadbajmy o to, aby tam, gdzie to tylko możliwe, w każdą niedzielę zorganizować mszę świętą
z udziałem dzieci, z przystosowaną dla nich liturgią i homilią.
Dla dzieci ważnym miejscem przeżywania wiary i doświadczenia Kościoła są wspólnoty dziecięce. Oby w naszej archidiecezji wzrastała liczba chłopców zostających ministrantami
czy dziewczynek zaangażowanych w scholach parafialnych. Ciekawą propozycją są również wspólnoty Dzieci Maryi czy oazowa formacja Dzieci Bożych. Duszpasterskich pomysłów
na pracę wychowawczą i duchową z dziećmi jest pewnie jeszcze dużo więcej – one wszystkie stanowią formę katechezy parafialnej. Nie zapomnijmy jednak o udziale dzieci w lekcjach religii w szkole i dobrze je przygotowujmy, aby stały się mostem między szkołą a parafią. Sprawdzoną pomocą w tych działaniach jest wydawany w Katowicach „Mały Gość Niedzielny”. Zachęcam Was i Wasze dzieci do systematycznego czytania tego pisma.
Przygotowując się na kolejne Boże Narodzenie, przeżyjmy ten Adwent i cały nowy rok liturgiczny, rozważając tajemnicę dzieciństwa Jezusa, naszą godność dzieci Bożych, a przede wszystkich oddajmy ten czas naszym dzieciom w rodzinie i w Kościele, aby Jezus był przyjęty
i uczczony w każdym dziecku, bo kto przyjmuje dzieci i troszczy się o nie, ten przyjmuje samego Jezusa i troszczy się o Niego.
Z modlitwą i pasterskim błogosławieństwem
†Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita
Katowicki
W związku z uroczystościami barbórkowymi Ksiądz Arcybiskup Andrzej Przybylski udziela wszystkim diecezjanom oraz wiernym przebywającym na terenie archidiecezji katowickiej dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w piątek 5 grudnia 2025 roku.
Tych, którzy skorzystają z dyspensy Ksiądz Arcybiskup zachęca do podjęcia czynu charytatywnego lub pokutnego oraz do modlitwy w intencjach Ojca Świętego i Kościoła.
Drodzy górnicy i wszyscy związani z górnictwem,
Szanowni Mieszkańcy Śląskiej Ziemi,
W dniu Waszego święta pragnę z głębi serca wyrazić wdzięczność za codzienny trud, który podejmujecie z poczuciem odpowiedzialności za Wasze rodziny, region i całą naszą ojczyznę. Praca górnika od pokoleń niesie w sobie szczególną godność, ponieważ łączy odwagę, solidarność oraz głębokie przywiązanie do wartości, które kształtowały Śląsk przez wieki.
Wiem, że Wasza służba często naznaczona jest ryzykiem, dlatego dziś ze szczególną modlitwą polecam Was opiece świętej Barbary. Niech prowadzi Was w chwilach niepewności i czuwa nad każdym zjazdem oraz każdym powrotem do domów.
Warto przypomnieć słowa Pisma Świętego: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi” (Kol 3,23). Niech te słowa niosą Wam umocnienie i przypominają, że Wasza codzienność ma głęboki, duchowy wymiar.
Święty Jan Paweł II przypominał, że „praca jest podstawowym wymiarem ludzkiego bytowania na ziemi” i że poprzez nią człowiek „nie tylko przemienia świat, ale także spełnia siebie”. Te słowa w sposób szczególny odnoszą się do Waszego powołania, w którym wysiłek fizyczny i odpowiedzialność za innych stają się drogą służby i budowania dobra wspólnego.
Życzę Wam, aby każdy dzień pracy był bezpieczny i przynosił satysfakcję oraz świadomość dobrze spełnionego obowiązku. Niech Wasze rodziny otacza wzajemna miłość i pokój, a domy napełnia radość wspólnego świętowania.
Modlę się, by Bóg umacniał Was swoją łaską, dodawał odwagi i prowadził w chwilach trudnych. Niech Wasze serca zawsze pozostają wierne wartościom, które czynią z górnictwa nie tylko zawód, lecz także piękne świadectwo odpowiedzialności i braterstwa.
Z serca Wam błogosławię i dziękuję za Waszą służbę.
† Arcybiskup Andrzej Przybylski
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,
zbliżamy się do wyjątkowych chwil, które stanowią zwieńczenie jubileuszowego roku naszej Archidiecezji. Pragnę z całego serca zaprosić Was do wspólnego przeżywania nadchodzących wydarzeń.
W pierwszej kolejności zapraszam na uroczystą Eucharystię z okazji70. rocznicy poświęcenia Archikatedry Chrystusa Króla, która zostanie odprawiona 30 października 2025 roku(czwartek),o godz. 18:00.
W sposób szczególny zachęcam do udziału wuroczystości odpustowej ku czci Chrystusa Króla–23 listopada 2025 roku (niedziela), o godz. 12:00. Mszy św.będzie przewodniczył Jego Eminencja Kardynał Willem Jacobus Eijk z Holandii. Niech będzie to czas wspólnej modlitwy i dziękczynienia za dar Kościoła na Górnym Śląsku.
Na zakończenie obchodów jubileuszowych zapraszam nawyjątkowy spektakl muzyczny „Katedra”, który odbędzie się 26 listopada 2025 roku (środa), o godz. 18:30 w Hali Widowiskowo-Sportowej Spodek w Katowicach. Na scenie zobaczymy około 350 młodych artystów, m.in. orkiestrę, chóry, solistów, balet Opery Śląskiej, członków wspólnot i grup teatralno-tanecznych. Ich występom towarzyszyć będzie niezwykła scenografia multimedialna.
Wierzę, że wspólne przeżywanie tych wydarzeń umocni naszą więź oraz pozwoli czerpać radość z obecności i jedności.
Na te wszystkie wydarzenia dzielę się z Wami błogosławieństwem Ojca Świętego Leona XIV.
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita
Katowicki
Drodzy Przyjaciele misji Likumbii,
Dawno nie pisałem do Was listu, w którym dzieliłbym się postępami pracy misyjnej. Okazją do takiego listu jest obchodzona w Kościele Niedziela Misyjna. Odczuwam rosnącą wdzięczność za wszystkie dary materialne, dzięki którym możemy krzewić tutaj wiarę – przede wszystkim przez dzieło edukacji. To właśnie edukacja jest dla mnie drogą do przyszłego rozwoju parafii w Likumbii, która to parafia może stać się kuźnią przyszłych liderów. To także ogromna szansa rozwoju tego miejsca, a przede wszystkim przemiany myślenia lokalnej społeczności.
Przez ostatnie lata bardzo dużo się wydarzyło i dzieje w dziedzinie edukacji. Odkryłem, że jest ona właściwie dobrą szansą rozwoju wspólnoty i przyśpieszenia dobrego przygotowania do przyjęcia sakramentów. A ponieważ jest ona na bardzo niskim poziomie, to priorytetem musi stać się jej poprawa wykształcenia i wychowania. Dlatego już trzy lata temu rozpoczęliśmy edukację przedszkolną jednej grupy dzieci, potem przedszkole poszerzyliśmy o profil dla 4-5 latków, a rocznik poprzedni zasilił pierwszą klasę . W tym roku do klasy piątej mamy już 190 uczniów!
W tym roku ogromnym nakładem sił i środków rozpoczęliśmy budowę pierwszego budynku z trzema klasami, planujemy kolejny. W trakcie budowy jest wieża, która ma unieść zbiorniki na wodę – zasili ona sanitariaty, które planowo zaczniemy stawiać w przyszłym roku. Teren szkoły grodzimy murem od strony drogi – w sumie wszystko dzieje się w tym samym czasie. Dokładam wszelkich starań, aby od Nowego Roku (jest to też nowy rok szkolny) zacząć naukę w trzech nowych, większych salach lekcyjnych z zapleczem dla nauczycieli oraz do pracy z rodzicami.
Wielkim i karkołomnym wyzwaniem jest zwiezienie wszystkich materiałów, niezbędnych do budowy. Trzeba wielkiej ilości piachu, kamieni, stali, blachy, pustaków. Przy praktycznie znikomym dostępie do środków transportu cała odpowiedzialność spada dosłownie na barki ludzi.
Wielu z rodziców może otrzymać pomoc materialną od sponsorów w kształceniu dzieci, a choć w porównaniu z Polską nie jest to dużo, to dla budżetu moich parafian jest to często niemożliwy do udźwignięcia wydatek. Często nie stać ich na edukację wszystkich dzieci. Dlatego wsparcie materialne wydaje się być najlepszym rozwiązaniem, a rodzice czuliby się zobowiązani do pracy kilka godzin tygodniowo – wykazując tym samym zaangażowanie i wdzięczność za ten gest pomocy i solidarności. Pracują więc przy obróbce kamieni (kruszą duże kamienie) ładowaniu i rozładowywaniu piachu, niwelowaniu gruntu i innych pracach porządkowych. To wszystko żmudną pracą rąk, nie maszyn, bo one są tu praktycznie niedostępne. To dla Europejczyka nie do pojęcia – ale trudno tu nawet o ciężarówkę, którą moglibyśmy zwieźć tony lokalnego materiału budowlanego. Wszystko przygotowujemy ręcznie – wykopujemy piasek, zbieramy kamienie, żeby na końcu zwieźć urobek samochodem.
Dlaczego uważam, że edukacja jest podstawą? Ponieważ największym problemem dzieci po państwowej podstawówce jest to, że praktycznie nie potrafią czytać i pisać. Egzaminy w siódmej klasie zdaje 30% uczniów. Efekt sprawia, że edukacja dzieci wydaje się rodzicom bezcelowa. Ponadto do dobrej edukacji potrzeba dobrych nauczycieli. Nie jesteśmy w stanie konkurować z wypłatą dla nauczycieli tak, jak są oni wynagradzani w państwowych szkołach. Trudno ich zatem znaleźć i zachęcić do współpracy z nami. Musimy ich szukać sami, ale i ich trzeba doszkalać, organizować im zaplecze i aktywnie uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów. Nawet jeśli jest bardzo dużo chętnych, to blokują nas ograniczenia kadrowe i strukturalne.
Muszę też pochwalić tych nauczycieli, których mamy – pracują za niewielkie wynagrodzenie, mając o wiele więcej obowiązków niż w edukacji państwowej. Efekt jest taki, że rodzice widząc wymierne efekty edukacji u nas, zapisują swoje dzieci do naszej szkoły. Zależy im na wysokim poziomie nauczania i przygotowania ich dzieci do dorosłej samodzielności. Nasza szkoła jest szkołą wyznaniową, katolicką, ale przyjmujemy również dzieci rodziców z innych kościołów, jeśli tylko zgadzają się na nasze warunki – nauki modlitwy, uczestniczenia w cotygodniowej mszy świętej. Ta codzienne modlitwa i katecheza przygotowująca do przyjęcia sakramentów zmienia serca tych dzieci i otwiera je na Boga. No i jest to okazja do przedstawiania rodzicom i dzieciom naszego katolickiego nauczania.
Plany są o wiele większe – chcemy, żeby na stacjach naszej parafii (jest ich 15) powstawały stopniowo kolejne przedszkola i szkoły. To wielkie zadanie, być może na razie przerasta nasze możliwości. Jedna ze stacji rozpoczęła edukację przedszkolaków z dużym powodzeniem. Kolejnym moim pragnieniem jest stworzenie szkoły dla niepełnosprawnych i upośledzonych dzieci. To będzie wyzwanie dla wszystkich – bo tu dopiero będzie trudno znaleźć kompetentnych, przygotowanych i chętnych nauczycieli. A takie szkoły prawie nie funkcjonują i są trudno dostępne.
Jestem szczęśliwy mogąc prowadzić te prace dla przyszłości rozwoju i krzewienia wiary tutaj. Nie byłoby to możliwe bez Waszego hojnego wsparcia. Ośmielam się prosić o dalsze wsparcie i życzliwą pamięć, byśmy mogli ten projekt edukacyjny rozwijać. Ostatecznie – po zebraniu środków – chcemy wybudować cztery budynki z trzema klasami w każdym, wtedy do dyspozycji oddamy dwanaście sal lekcyjnych. Każda z sal będzie miała zaplecze dla nauczyciela i pokój do rozmów z rodzicami. Z naszego doświadczenia wnosimy, jak ważna jest równoległa praca z rodzicami. Rodzice często nie mają pojęcia, jak pracować z dziećmi, nie mają dobrych warunków do nauki w domu, nie mają prądu, czy stolika do odrabiania zadań domowych. Tłumaczymy wtedy cierpliwie, że te braki nie są przeszkodą, ale odrabianie zadań za własne dzieci to zmarnowana szansa do zdobywania umiejętności samodzielnego pokonywania trudności.
Sale lekcyjne to nie wszystko, konieczne są sanitariaty – mamy już wywierconą studnię, w trakcie budowy jest wieża na dwa duże tanki na wodę, do tego będzie konieczny zakup i montaż pompy solarnej, bo dostępność prądu w Zambii jest ograniczona do ośmiu godzin na dobę – w różnych i nie zawsze przewidywalnych porach dnia. Panele słonecznie pomogą zabezpieczyć wodę w dostatecznej ilości dla docelowo pięciuset dzieci.
W tym całym projekcie nie może zabraknąć budynku administracji dla szkoły, pokoju nauczycielskiego oraz różnych pomieszczeń magazynowych. Wspierają nas Pallotyni projektem Adopcja Serca – zapewniając dożywianie dzieci. Potrzebujemy zatem nie tylko kuchni, magazynu na żywność i wyposażenie kuchni, ale i jadalni. To kolejny wydatek i zbiórka materiałów budowlanych.
Musicie też pamiętać o tym, że jestem tu przede wszystkim duszpasterzem i odpowiadam za ich formację duchową i żywą relację z Bogiem, który chce budować Swój Kościół na ziemi. Te wszystkie zadania, z jakimi każdego dnia się mierzę są absorbujące i wyczerpujące. Pomimo wszystko daje mi to niezmierzoną radość i nadzieję. To wszystko może się realizować dzięki Waszej pomocy. Z całego serca za to dziękuję i modlę się za Was – drodzy Darczyńcy – z całą parafią, prosząc o błogosławieństwa dla Was i Waszych Rodzin.
Niech więc ten list na Niedzielę Misyjną będzie takim małym podziękowaniem za Waszą ofiarność. Modlimy się za Was, jak Wy za nas w tym czasie. Niech Bóg Miłosierny wspomaga nas w drodze do Nieba i obdarza błogosławieństwem w życiu osobistym i rodzinnym.
Szczęść Boże,
x Piotr Kołcz
Moi Kochani,
Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich, czcigodnych księży i parafian, z naszej Misji Nabwalya.
Z okazji przeżywanej Niedzieli Misyjnej chciałbym Wam podziękować za pamięć, modlitwę i wsparcie jakich doświadczam i ja i moi parafianie. Dziękuję Panu Bogu, że mogę w Waszym imieniu wypełniać owocnie moją posługę misyjną w Misji Nabwalya w Dolinie rzeki Luangwa.
U nas jest bardzo gorący czas. I dosłownie, bo temperatura w ciągu dnia oscyluje między 37 a 44 stopniami ( mobilizuje to, by robić wszystko,co tylko się da, aby po śmierci nie trafić do piekła - tam będzie jeszcze gorzej - ?), i w przenośni - to ostatnie dni, aby się przygotować na porę deszczową, a więc zakupy, by dotrwać do maja i pokończenie napraw i prac przy Misji.
Muszę się przyznać, że z utęsknieniem czekam na porę deszczową, bo choć to trudny czas, to jednak dla mnie czas „deszczowych rekolekcji”. Będę miał sporo czasu na modlitwę. Możecie być pewni, że będę o Was pamiętał modląc się za Was.
Ks. Waldek Potrapeluk
|
List Pasterski Arcybiskupa Metropolity Katowickiego
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,
pierwszy list pasterski, który piszę do Was jako Wasz nowy biskup, jest odczytywany w niedzielę, gdy słyszymy fragment Ewangelii o wdzięczności jednego z dziesięciu uzdrowionych trędowatych. Okazuje się, że wdzięczność jest ważną drogą do uzdrowienia. Ten, który wrócił do Jezusa, aby Mu podziękować za uzdrowienie z trądu, otrzymał dużo więcej niż zdrowie fizyczne. Został uzdrowiony również wewnętrznie. To prawda, że zdrowie jest bardzo ważne, ale oprócz zdrowia ciała człowiek do życia potrzebuje też zdrowego serca, zdrowego sumienia i zdrowej duszy.
Temat dziękczynienia z dzisiejszej Ewangelii prowadzi nas wprost do Eucharystii. Dziękczynienie jest bowiem w sercu każdej Mszy św. Za chwilę kapłan wezwie nas do tego, abyśmy wznieśli w górę nasze serca i dziękowali Panu Bogu, a w modlitwie prefacji potwierdzimy wszyscy, że to dziękczynienie jest godne i sprawiedliwe. Dlaczego Bóg lubi, gdy Mu dziękujemy? Dlaczego wolą Bożą jest, abyśmy Mu dziękowali w każdym położeniu? Dlaczego nasza obecność i dziękczynienie podczas Eucharystii mają uzdrawiającą moc?
Nie chodzi tu tylko o kilka kulturalnych słów ani nawet o wyrażenie czysto ludzkiej wdzięczności za spełnione prośby. Dziękczynienie to duchowa postawa człowieka, która pozwala nam zobaczyć, jak bardzo jesteśmy kochani i obdarowani przez Pana Boga. Przeciwieństwem dziękczynienia jest postawa braku, ciągłego narzekania i rozczarowania, widzenia we wszystkim kryzysów i sytuacji bez wyjścia. Kiedy zaczynamy dziękować Panu Bogu, nagle dostrzegamy, jak piękny jest stworzony przez Niego świat, ile dobra jest w ludziach i w nas samych. Dziękczynienie sprawia, że zło jest przezwyciężane przez dobro, ciemność jest rozpraszana przez światło, a smutek zamienia się w radość. Bóg zdumiewa się naszym dziękczynieniem, bo ono jest zewnętrznym znakiem nadziei. Tylko ci, którzy mają nadzieję, potrafią dziękować nawet w trudnym położeniu, bo ufają Bogu, że choć dziś doświadczają trudności, to jutro Bóg jest w stanie dać im uzdrowienie i nowe życie.
Właśnie od takiej postawy dziękczynienia chcę rozpocząć moje posługiwanie w archidiecezji katowickiej. Od ogłoszenia decyzji Ojca Świętego Leona XIV o mianowaniu mnie arcybiskupem metropolitą katowickim mam świadomość, jak wielkie i odpowiedzialne zadanie stoi przede mną. Wchodzę przecież w bogatą, stuletnią historię Kościoła na Górnym Śląsku. Może lepiej ode mnie wiecie, ile jest w nim radości, piękna i sukcesów, a ile spraw do poprawienia i zmiany zarówno na poziomie całej diecezji, jak i w poszczególnych parafiach i wspólnotach. Będę starał się stawać w całej prawdzie o nas i o naszym Kościele.Nie chcę unikać spraw trudnych i uciekać od problemów, choć wiem, że na wiele z nich nie znajdę natychmiastowych recept. Jezus przypomina nam jednak, że przezwyciężenie wszelkich trudności zaczyna się od wiary
i wdzięczności. „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” – tak kończy się przecież ta dzisiejsza rozmowa chorego z Chrystusem. I choć uzdrowienie trędowatego wymagało konkretnego spotkania z Jezusem, prośby o zmiłowanie i zwrócenia się do kapłanów o świadectwo oczyszczenia, to jednak ostatecznie wiara i dziękczynienie wyzwoliły go z choroby. Dlatego moje serce bardziej niż lękiem przepojone jest dziękczynieniem, bardziej niż obawami napełnione jest wiarą, że w tym wszystkim, do czego powołuje nas Bóg, są Jego łaska
i prowadzenie.
Najpierw dziękuję Panu Bogu za Wasze serdeczne przyjęcie mnie do wspólnoty Kościoła katowickiego. Odczułem to szczególnie podczas ingresu do katedry Chrystusa Króla. Wasza liczna obecność, modlitwy, przygotowanie tej uroczystości i wiele dobrych słów i życzeń pozwoliły mi poczuć się jak na prawdziwych zaślubinach biskupa z jego diecezją. Radość i wspólne świętowanie, uczestnictwo tylu biskupów, kapłanów, osób życia konsekrowanego, przedstawicieli parafii i wspólnot, gości reprezentujących środowiska ekumeniczne, służby cywilne, świat nauki i kultury były znakiem, jak wciąż ważne znaczenie ma dla nas wszystkich Kościół. Moją szczególną radością była obecność osób chorych, starszych i ubogich. Z wdzięcznością myślę o Telewizji Polskiej, Telewizji Trwam i mediach katolickich, dzięki którym w ingresie mogło uczestniczyć także wiele innych osób.
W ingresowej homilii podkreślałem pragnienie, aby ten ingres był nie tylko mój, ale był ingresem nas wszystkich, wejściem w nowy etap historii naszego Kościoła. To odnowione bycie w Kościele również warto zacząć od dziękczynienia. W ostatnich czasach wiele krytycznych słów mówimy i słyszymy o Kościele, a przecież wciąż jest w nim dużo dobra i dobrych ludzi. Pamiętając o tym, że to nie Kościół jest najważniejszy, tylko Pan Bóg, że to nie Kościół nas zbawił, tylko Jezus Chrystus, mamy jednocześnie świadomość, że to sam Bóg zdecydował, żeby przychodzić do nas, nauczać nas i uświęcać nie gdzie indziej, tylko w Kościele.
Nie ustawajmy więc we wdzięczności za nasz Kościół diecezjalny. Podziwiam, jak przez cały rok jubileuszowy odwiedzacie katowicką katedrę w ramach pielgrzymek dekanalnych, stanowych oraz różnych środowisk wiary. Za kilka dni wyruszamy z diecezjalną pielgrzymką do Rzymu, żeby przejść przez drzwi święte wielkich bazylik rzymskich i pokłonić się Piotrowi naszych czasów, papieżowi Leonowi XIV. W sercu i modlitwie zabieramy na tę pielgrzymkę każdego z Was. Przed nami 70. rocznica poświęcenia katedry, którą będziemy obchodzić 30 października, uroczystość Chrystusa Króla i wieńczący jubileusz 100-lecia naszej archidiecezji muzyczny spektakl w katowickim Spodku, 26 listopada br. Przy tej okazji składam podziękowanie biskupom Markowi, Adamowi i Grzegorzowi i wszystkim osobom, które
w czasie braku biskupa diecezjalnego, przez kilka miesięcy z zaangażowaniem troszczyły sięo właściwe funkcjonowanie diecezji i godny przebieg roku jubileuszowego.
Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać
„po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto, widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga?
Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzeczi coś, co nam się już tylko należy?
Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary i współodpowiedzialności za wspólnotę. Można powiedzieć obrazowo, że Bóg w Kościele ma naszą twarz, ma twarz biskupa, kapłana i każdego człowieka wierzącego. Bądźmy piękną twarzą Boga w Kościele! Duchowni i świeccy, dzieci, młodzi i dorośli twórzmy w parafiach prawdziwą wspólnotę wiary i działania, nie tylko korzystając z duchowych darów, ale biorąc odpowiedzialność za duszpasterskie i materialne oblicze naszych parafii. Tak bardzo liczę na Wasze zaangażowanie w grupy modlitewne
i formacyjne, w katechezę parafialną i parafialne dzieła pomocy ubogim. Cieszę się, słysząc,
że w tylu naszych parafiach pod przewodnictwem proboszczów coraz aktywniej działają rady duszpasterskie i ekonomiczne. Róbmy też wszystko co możliwe, aby z otwartością i miłością głosić Ewangelię tym, których nie spotykamy już w murach naszych świątyń. Zanieśmy
im Jezusa przez odważne i radosne świadectwo wiary w naszych miejscach życia, pracy, nauki czy odpoczynku.
Obchodzony w tym roku Jubileusz 2025 i 100-lecia archidiecezji katowickiej jest najpełniejszym wyrażeniem dziękczynienia za to, że Bóg stał się człowiekiem, wszedł w naszą historię i zamieszkał z nami w Kościele. Tegoroczny jubileusz jest też zaproszeniem
do przygotowania do wielkiego Jubileuszu Odkupienia w roku 2033. Wtedy to będziemy obchodzić rocznicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa i wydarzeń najważniejszych
dla naszego zbawienia – takich jak ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, zesłanie Ducha Świętego i wniebowstąpienie czy zainaugurowanie działalności pierwszych wspólnot kościelnych. Tak jak Pan Jezus wzrastał w mądrości i łasce u Boga od narodzenia aż po swoją śmierć na krzyżu, tak i my przez te osiem lat dzielących nas od tego wielkiego Jubileuszu postarajmy się wzrastać wraz z Jezusem.
Pragnę, aby każdy rok tego czasu przygotowań do Jubileuszu Odkupienia był poświęcony kolejno: dzieciom; młodzieży; małżeństwom i rodzinie; ludziom pracy i nauki; kapłanom i osobom życia konsekrowanego; ludziom starszym, chorym i ubogim. Tuż przed samym rokiem 2033 pochylimy się razem nad rzeczywistością naszych parafii i innych wspólnot kościelnych, aby stały się one jeszcze bardziej żywe, misyjne i ewangelizacyjne. Poświęcając jeden rok kolejnym grupom w Kościele, będziemy mieli okazję do refleksji nad ich aktualną sytuacją społeczną i religijną. Wsłuchani w głos Ducha Świętego, w świetle Słowa Bożego, będziemy też poszukiwać sposobów dotarcia z orędziem Ewangelii do współczesnego człowieka oraz takiego nawrócenia duszpasterskiego, które pozwoli nam lepiej służyć uświęceniu i zbawieniu ludzi. Zapraszam Was do tej wspólnej drogi ku Jubileuszowi Odkupienia, bo w każdym jubileuszu chodzi przede wszystkim o Boga i o takie powroty
do źródeł wiary, które ożywiają i kształtują naszą teraźniejszość i przyszłość.
W pierwszych dniach mojej posługi w archidiecezji katowickiej miałem okazję pielgrzymować do Matki Miłości i Sprawiedliwości Społecznej w Piekarach Śląskich, do Uśmiechniętej Pani z Pszowa i do Matki Bożej Fatimskiej w Turzy Śląskiej. Podczas październikowej modlitwy różańcowej duchowo wędruję też do każdego kościoła i każdej kaplicy, do każdej wspólnoty i do każdego domu znajdującego się w archidiecezji. Dziękuję Maryi, że jest pośród nas.Każdego z Was zawierzam Jej Niepokalanemu Sercu i razem z Wami śpiewam ku Jej czci: „Ciebie dziecięcym sercem błagamy, weź pod opiekę zbożny nasz lud. Lepszej od Ciebie Matki nie mamy, co by w błękity wiodła nas cnót”.
Z pasterskim błogosławieństwem
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita Katowicki
Katowice, 9 października 2025
Zarządzenie:
List pasterski należy odczytać wiernym we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji katowickiej w niedzielę, 12 października 2025 roku w ramach homilii oraz opublikować
na stronie internetowej parafii i w mediach społecznościowych.
† Grzegorz Olszowski
Wikariusz Generalny
Archidiecezji Katowickiej

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Rzymskokatolicka Opatrzności Bożej w Gaszowicach, siedziba: 44-293 Gaszowice, Wiejska 18.